From Category: Porady

czwartek, 19 stycznia 2017




Ciężko żyje się w świecie, w którym tak wielu ludzi pragnie być głównie piękna, zgrabna i wysportowana. Każdego dnia telewizja oraz bilbordy pokazują nam idealne kobiety z porcelanową cerą i kształtnymi ustami, a najnowsze poradniki uczą jak schudnąć w tydzień, dorabiając się przy tym bujnej czupryny. Stosunkowo nowe słowo selfie zna już prawie każdy i nie ma wydarzenia na którym by go zabrakło. Drogeryjne półki  coraz częściej oferują nam podkłady czy inne kosmetyki kolorowe, których zadaniem jest sprawić byśmy prezentowały się na zdjęciach iście filmowo. Nic dziwnego więc, że zawsze przed wielkim wydarzeniem staramy się bardziej dbać o cerę, ciało i włosy. Osobiście nie jestem zwolenniczką obsesyjnej pielęgnacji na raty, bo uważam, że tylko systematyczność okraszona odpowiednimi dla naszej cery kosmetykami stoi za zdrową i zadbaną cerą. Zdaję sobie jednak sprawę, że dzisiejszy świat pędzi szybko, nie zatrzymuje się ani na minutę i chociaż bardzo bym chciała, to nie każda kobieta ma ochotę i czas na skrupulatne wklepywanie w swoją cerę kilku zbawiennych produktów. Szczególnie przed snem czy zanim wyjdzie do pracy. Dziś więc przygotowałam krótki poradnik jak troszkę podreperować skórę twarzy przed wielkim wyjściem by zawsze być gotowym na idealne selfie :) Specjalnie dla Was znalazłam też kilka zamienników dla mojego niezbędnika, w większości wyposażonego kosmetykami z wyższej półki. Będzie ciekawie!

środa, 20 lipca 2016

poniedziałek, 11 stycznia 2016




Witam!

Nie wiem jak to się ma w Waszym przypadku, ale ja żeby napisać posta muszę mieć przypływ weny lub czymś się  zainspirować, a dopiero  później siadam i tworzę. Jednak pewnie znacie ten moment, w którym nic nie przychodzi do głowy i kompletnie nie macie pomysłu o czym byście chciały napisać. Doskonale rozumiem, że czasem można mieć dość recenzji i opisywania konkretnych kosmetyków, a chciałoby się wspomnieć o zupełnie innym temacie,  tak by jednocześnie nie odbiegać za bardzo od głównego założenia bloga. Dziś podzielę się z Wami moimi pomysłami na posty i mam nadzieję, że w chwilach umysłowej pustki czy wypalenia zainspirują Was i sprawią, że stworzycie fajnego, ciekawego posta. Możecie również co tydzień lub miesiąc wybierać jeden z tych tematów, tworząc przy tym osobną serię wpisów nie-recenzji.
Na końcu posta znajdziecie zieloną ikonkę "Print PDF", wystarczy w nią kliknąć i automatycznie przeniesie Was do okienka gdzie będziecie mogły tekst zmienić, wydrukować lub zapisać w PDF, tak by zawsze mieć po ręką :)
Zapraszam na post! 

poniedziałek, 14 grudnia 2015




Cześć!

Nie jestem fanką perfum i nigdy nie czułam potrzeby by posiadać te z wyższych półek, od znanych projektantów czy celebrytów. Wymagam od nich tylko trwałości i by zapach był taki mój, czyli połączenie słodyczy, klasy, świeżości i "tego czegoś". Chyba nie posiadam swojego ideału. Zapachu, który by mnie zaczarował, uwiódł, sprawił, że poczułabym się elegancką kobietą w wielkim mieście, z drogą torebką i kubkiem Starbucks w ręku. Lub szaloną imprezowiczką, której słodka woń perfum dodaje pewności siebie, siły i energii. W klubie przyciągałaby wzrok mężczyzn, kobiet, barmanów, ochroniarzy i kolorowych tancerek. A może tak naprawdę powinien pasować do pani domu, takiej bardzo zajętej kobiety, krzątającej się w pięknie wyprasowanym fartuszku, z dzieckiem na ręku i marzącej o wielkim świecie? Sama nie wiem i chyba dlatego tak trudno znaleźć mi swojego ulubieńca, choć na razie na szczycie listy są flakoniki od Chanel No5, Flower Bomb od Viktor & Rolf i Lady Million by Paco Rabanne. Tylko one w jakimś stopniu spełniają moje oczekiwania i zawsze chętnie do nich wracam. 
Dziś jednak chciałabym Wam opowiedzieć o wodzie toaletowej i dezodorancie w sprayu marki B.U.- RockMantic, których nigdy wcześniej nie znałam i podejrzewam, że gdybym zobaczyła je stojące na półce w drogerii, to tylko opakowanie przyciągnęłoby na chwilę mój wzrok, ale na pewno nie zdecydowałabym się na ich zakup. Myślcie, że jestem zadowolona, że jednak miałam okazję je testować?
 Zapraszam na post!


sobota, 1 sierpnia 2015

Hej.

Nie wiem jak wy, ale ja jestem zakupoholiczką. Nigdy nie mam za dużo ubrań, butów, a już na pewno nie kosmetyków. I o tyle co garderoba nie traci daty ważności i może leżeć w szafie latami, o tyle kosmetyki niestety mają swoje terminy po których upłynięciu nie nadają się do użycia. Wiele z nas jednak zapomina o tym i przechowuje cały stosy produktów, bo albo czekają na swoją kolej, albo szkoda ich wyrzucić. Jednak nakładanie kosmetyków po upłynięciu terminu ważności to tak jak jedzenie przeterminowanej żywności. Nasza skóra chłonie wszystko jak gąbka i bardzo łatwo nabawić się można alergii, infekcji lub wysypki. Szczególną uwagę należy zwrócić na kosmetyki w słoiczkach, gdzie wydobycie ich odbywa się poprzez zanurzenie dłoni, na której jest mnóstwo bakterii. Warto również pamiętać, że różnego rodzaju preparaty na trądzik, zawierają benzoyl peroxide i już po trzech miesiącach może on stracić swoje właściwości. Sprzątanie stanowiska do makijażu,mycie pędzli i kosmetyczek jest kolejnym bardzo ważnym aspektem w tym temacie. Pamiętajcie o regularności, a na pewno nie nabawicie się żadnych problemów skórnych. Znam to uczucie kiedy wyrzucanie produktów do makijażu to niczym pozbycie się złota, ale uważam, że nasza cera i zdrowie są znacznie cenniejsze




INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.