From Category: akcesoria do makijażu

wtorek, 10 stycznia 2017



Wszystkim znane blogerki czy youtuberki już jakiś czas temu wylądowały na celowniku marek, które próbują wykorzystać ich popularność do wypromowania swojego produktu. Niestety był to początek końca ery zawsze “czystej“ i obiektywnej oceny. Mam nawet wrażenie iż wspominanie o tym, że otrzymanie produktu w ramach współpracy nie jest jednoznaczne z pozytywną opinią, po prostu nie ma już sensu. Na pewno przez te wszystkie lata znacznie straciłyśmy na autentyczności, a na każdy opis produktu z barteru czytelnicy patrzą podejrzliwie i z niemałą rezerwą. Nawet wtedy, gdy jesteśmy czyste jak łzy. Są jednak “gwiazdy”, które potrafią sprzedać dosłownie wszystko. Wystarczy odpowiednia kwota i promocja, a zgodzą się powiedzieć co tylko producent zechce. Sama też łapię się na tym, że kupuję dany kosmetyk, bo poleca go znane guru kosmetyczne i jestem pewna, że nie może się mylić. Nie raz i nie dwa pewny hit okazał się w najlepszym przypadku  zwykłym śmiertelnikiem, który niestety cudów nie działał, mimo iż nam obiecywano. Kiedy tylko zobaczyłam w Internecie filmiki najnowszego “cud produktu” jakim nazywa się SiliSponge, byłam pewna, że to nie może się udać. Obietnice faktycznie kusiły do zakupu, ale prezentacja pozostawiała wiele do życzenia. Nie udało mi się jednak pokonać mojej ciekawskiej natury i postanowiłam na własnej skórze spróbować czy faktycznie “Beauty Blender został właśnie zdetronizowany”. Myślicie, że odszedł do lamusa?

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.