Uwielbiam testować żele do mycia twarzy i miałam ich już chyba tysiące. Z marką Liz Earle spotkałam się w pracy, ponieważ każdy klient dostawał od nas próbkę tego właśnie kosmetyku i tak pewnego dnia trafiła też do mnie. Nie używałam jej i odłożyłam gdzieś do koszyczka z innymi próbkami. Aż pewnego dnia niespodziewanie skończył mi się żel do mycia twarzy, a nie miałam żadnego zapasowego, sięgnęłam więc po ten produkt. Bardzo mnie zaskoczył, bo szczerze przyznam, że nie spodziewałam się takiego działania. Jakiś czas potem zaopatrzyłam się w pełnowymiarowe opakowanie, a teraz mogę z wami podzielić się opinią na jego temat. Zapraszam.