From Category: essence

środa, 31 sierpnia 2016


 Nie ma lepszego uczucia dla kosmetyholiczki jak rozpakowywanie najnowszej, luksusowej pomadki od Chanel czy podnoszenie wieczka kremu, w pięknym i ciężkim, szklanym słoiczku. Drogie kosmetyki kuszą niepowtarzalnym wyglądem, kosztownymi reklamami i faktem iż wychodzą pod szyldem znanej oraz rozpoznawalnej na całym świecie marki. I chociaż większość z nas zdaje sobie sprawę, że pewnie gdzieś na drogeryjnych półkach można znaleźć ich tańsze zamienniki, które mają podobne składy, ale inne, bardziej przyziemne opakowania, to i tak nie potrafimy się im oprzeć. Jestem w stanie wydać większą sumę na podkład, perfumy czy krem do twarzy, ale są w mojej pielęgnacji i makijażu produkty, od których nie wymagam więcej niż dobre działanie. Dziś postanowiłam podzielić się z Wami pięcioma kosmetykami, które dostępne są od ręki, a z ich zakupem nie trzeba się wstrzymać do następnej wypłaty. Cieszą portfel, pozostawiają czyste sumienie i uszczęśliwiają skutecznym działaniem. 

wtorek, 29 grudnia 2015

Cześć!

Nadszedł koniec roku, czas podsumowań i rachunku sumienia. Jest to też doskonały okres na snucie noworocznych postanowień, o których powstają już memy, a Facebook aż huczy od informacji, że nikogo nasze plany nie obchodzą. Bo znowu będziemy chciały schudnąć, nauczyć się chińskiego czy znaleźć dobrze płatną pracę. Ja nic nie planuję, tylko obiecałam sobie, że w Nowym Roku poświęcę jeszcze więcej czasu synkowi i narzeczonemu i choć niestety na pewno ucierpi na tym troszkę blog (mam nadzieję, że mi wybaczycie),  to postaram się żebyście nie odczuły większej różnicy.
A skoro robimy podsumowania to muszę wspomnieć o moich ulubieńcach, których miałam okazję używać w 2015 roku. Post na pewno dodam do Menu u góry strony, ponieważ sama chcę mieć całą listę na wyciągnięcie ręki bym w każdej chwili mogła do niej wrócić. Co prawda kategorii jest sporo, ale starałam się o każdym produkcie pisać po kilka zdań lub po prostu odeślę Was do gotowej już recenzji.
Zapraszam na post!






środa, 25 listopada 2015

Cześć.

Chyba nie pamiętam czasów od kiedy zaczęłam używać odżywek w sprayu. Od zawsze goszczą w moim domu i nie potrafię wyobrazić sobie by mogło mi ich zabraknąć. Ostatnio jednak pisałam o produktach marki Schauma i po przeczytaniu Waszych komentarzy, które dały mi wiele do myślenia zaczęłam się zastanawiać jaki ma sens używanie tego typu produktów
Wiele z Was pisało, że są one zbędne, bo praktycznie nic nie robią z włosami, a mogą je jeszcze dodatkowo obciążyć. Usiadłam więc, pomyślałam, poczytałam i już dziś wiem, że będę musiała wprowadzić pewne zmiany. Moim głównym powodem używania tego typu produktów był fakt iż tak jest najszybciej i najwygodniej. I nie faszerowałam nimi włosów po to by były piękne, lśniące i puszyste, a jedynym powodem były to, że niemożliwie mi się plączą, a ich rozczesywanie to prawdziwy koszmar. Z lejącymi się łzami i strachem w oczach na widok szczotki, niczym okropnego narzędzia tortur. Głowę myję każdego wieczora przed pójściem spać (wiem, że to niedobrze, jestem zła i okropna, ale nie mam innego wyjścia), a należy pamiętać, że takie produkty działają najlepiej, kiedy skierujemy na nie ciepło suszarki. Dzięki nim włosy lepiej się modelują i łatwiej jest nam nad nimi zapanować. Jaki jest więc sens nakładania takiej odżywki przed pójściem spać? No właśnie nie ma żadnego. Tego typu produkt mogę zabrać na jakiś wyjazd, gdzie nie będę miała czasu na przesiadywanie z maską na włosach. Niestety wstyd się przyznać, ale wychodzi na to, że odżywka w sprayu używana jest przeze mnie tylko i wyłącznie przez moje lenistwo. Jej plusy to szybka aplikacja, łatwe rozczesywanie i większa wydajność. Bo przecież po użyciu maski, moje włosy też będą się świetnie rozczesywać, a dodatkowo odżywię je, nawilżę i ochronię. Od dziś spraye zostawiam do użycia na urlopie lub przed jakimś wyjściem, a moim włosom obiecuję teraz częstsze stosowanie masek i kompresów. Na pewno mi się za to odwdzięczą. 

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.