From Category: lightscapade

wtorek, 14 czerwca 2016


 O rozświetlaczu pewnie słyszała każda z Was, chociaż słownik wciąż daje znać, że jest to stosunkowo nowe słowo i podkreśla je grubą, czerwoną linią, a przy poprawkach pokazuje: brak sugestii. Natomiast po przetłumaczeniu słowa higlighter otrzymamy informację, że jest to zakreślacz lub główna atrakcja, co poniekąd idealnie do rozświetlacza pasuje. Jego głównym zadaniem jest rozświetlenia miejsc, które łapią najwięcej światła dzięki czemu twarz ma wyglądać korzystniej i zdrowiej. Jako posiadaczka tłustej cery, początkowo bałam się mocnego błysku i nie chciałam spotęgować efektu, którego najchętniej pozbyłabym się już dziś. Szybko jednak zdałam sobie sprawę, że umiejętne wykorzystanie tego produktu, może naprawdę postawić kropkę nad i w moim makijażu. Dodatkowo matujące podkłady sprawiały, że twarz wyglądała płasko, ciężko i widocznie czegoś jej brakowało. To rozświetlacz dodał mi “tego czegoś”, rozjaśnił buzię, która zaczęła wyglądać zdrowiej i po prostu ładniej. Szybko stałam się fanką higlighterów, a obecnie to mam chyba małą obsesję na ich punkcie :) Od kiedy przeprosiłam MACa  za nienawiść spowodowaną nieświadomym używaniem podróbek, musiałam mieć ich puder mineralny i choć większość pała miłością do Soft&Gentle, ja chciałam posiadać Lightscapade :)

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.