From Category: macierzyństwo

czwartek, 26 maja 2016


 Budzi mnie cichy jęk.  Czasem głośny płacz. Otwieram oczy. Wiem, że mój czas na sen dobiegł końca i mimo iż jeszcze nie jestem gotowa wstać podnoszę się z opuchniętą twarzą, w jednym kapciu biegnę zrobić mleko, by przeszywający na wskroś mój mózg i ściskający serce jęk w końcu ucichł przynosząc ukojenie. Pamiętam noce, gdy tuląc płaczącego synka w ramionach modliłam się by tylko nie zasnąć, a przecież byłam taka zmęczona. Brak czasu dla siebie, wszystko robione na czas, życie od butelki do butelki, od drzemki do drzemki i ta myśl ciągle kołacząca się w głowie: oby tylko nie płakał, oby nie płakał. Jakby miało to sygnalizować nadchodzący koniec świata. Tysiące pytań i jeszcze więcej odpowiedzi, lawina rad, które i tak się nie sprawdzały. Wyrzuty sumienia za obtartą nogę, odparzoną pupę, a nawet podrapaną we śnie głowę, bo pewnie źle mu obcięłam paznokcie. Chęć wprowadzenia dyscypliny i odłożenie jej po ujrzeniu wielkich łez, oraz ta myśl, że zawiodłam gdy dałam mu ciastko, które  tak bardzo chciał dostać. Dlaczego nikt nam nie mówi, że macierzyństwo jest ciężkie? Albo jeśli mówi to jakoś tak mało przekonująco? A może to trzeba po prostu przeżyć, doświadczyć by się przekonać? Dziś wiem, że nie jestem typową kobietą, która stworzona jest do rodzenia dzieci, prania ubrań w rzece i pieczenia chleba. Czy to oznacza, że nie powinnam nigdy być matką?


INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.