From Category: maseczka

sobota, 10 września 2016



Zaczynasz dzień od filiżanki kawy, szklanki wody z cytryną i na pewno nie obejdzie się też bez spojrzenia w lustro. O ile przygotowanie ciepłego napoju lub skrojenie cytryny jest banalnie proste, o tyle akceptowanie odbicia w lustrze, nie zawsze przychodzi bezboleśnie. Większość z nas boryka się z mniejszymi lub większymi problemami skórnymi i nierówną walką o pozbycie się ich na zawsze. Wiem, że na moim blogu głównie koncentruję się na cerze tłustej, trądzikowej, bo jestem jej posiadaczką i najłatwiej opowiada mi się o tym, czego sama doświadczam. Nie chcę być jednak monotematyczna i dzięki marce Avene będę mogła przybliżyć Wam ich bogatą ofertę, skierowaną do każdego typu cery. Co miesiąc pokażę kosmetyki z konkretnej serii i przybliżę ich właściwości. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie, bo już nie raz wspominałam, że Avene posiada mnóstwo perełek. Dziś skupię się na serii Antirougeurs dedykowanej cerze naczynkowej. Jej zadaniem jest zapobieganie powstawaniu i niwelowanie istniejących zaczerwienień. Myślę jednak, że w poście znajdziecie produkty, które pasować mogą każdej z Was. Po prostu warto poczytać i tyle :)

czwartek, 9 czerwca 2016



 Od kiedy tylko azjatyckie kosmetyki stały się popularne, a blogerki masowo czytały książki, artykuły i różnego rodzaju publikacje na temat pielęgnacji mieszkających tam kobiet, do łask wróciły maseczki. Te, które dotychczas stosowałyśmy, czyli typowo kremowe, algowe odeszły w kąt, a na świeczniku umieszczono materiałowe, jednorazowe okłady, które zdaniem ekspertów mają działać lepiej. Już jakiś czas temu pisałam Wam dlaczego się tak uważa i co ja sama sądzę o tego typu produktach, które nazwałam najbardziej przerażającymi w mojej pielęgnacji. Bardzo lubię różnego rodzaju płachty i okłady, ale to wcale nie znaczy, że odrzuciłam tradycyjne maseczki. Może i ich działanie uważane je za upośledzone, ale póki będę widzieć efekty, to nie mam zamiaru wymazywać ich z codziennej pielęgnacji. A zdradzając Wam tajemnice powiem, że te błotne i algowe zupełnie mnie uzależniły. Kiedy tylko przeczytałam, że maseczka marki Mizon  Pore Clearing Volcanic Mask posiada sześciokrotnie większą zdolność wiązania sebum niż jakakolwiek inna glinka, to wiedziałam, że musi być moja :)
maseczka mizon

czwartek, 28 stycznia 2016







Od kiedy Instagram zawładnął sercami kobiet i mężczyzn na całym świecie, celebryci, blogerki czy różnego rodzaju firmy prześcigają się w dodawaniu jak największej liczby zdjęć i zdobywaniu tysiąca lajków. I nie ma znaczenia co one przedstawiają, bo była już moda na dziubki, kolorowe brwi, brokat na włosach, kubki ze Starbucks, buty, a od niedawna spotkałam się właśnie ze zdjęciami sławnych osobników z maseczkami na twarzy, w pięknym Spa lub po prostu we własnej prywatnej, bardzo drogiej wannie. Jednak rekordy popularności chyba biją te najbardziej przerażające (przynajmniej dla mnie), mowa oczywiście o maseczkach w płachcie, po które moja bujna wyobraźnia nie pozwalała mi sięgnąć. Od zawsze kojarzyły mi się z psychopatą takim jak Hannibal Lecter, który podstępnie zwabia do swojego domu bezbronną kobietę, a później próbuje ją torturować i oszpecić nakładając maski nasączone różnego rodzaju żrącymi substancjami. Jednak gdy w Polsce z ciekawości sięgnęłam po tą od Bielendy, szybko się nią zachwyciłam i byłam pewna, że na tej jednej się nie skończy. 


środa, 13 stycznia 2016



Mój rok 2016 będzie przede wszystkim obfitował w maseczki! Te przez lata znienawidzone, odrzucone w kąt i zapomniane przez własne lenistwo i głupie wymówki. Bo nie mam czasu, może jutro, pewnie nie znajdę odpowiedniej itp. Na szczęście dzięki własnej, niepohamowanej kosmetycznej ciekawości, odkryłam naprawdę świetne benefity płynące z regularnego używania maseczek. To dzięki nim w kilka chwil mogę się pozbyć niedoskonałości, które przez lata spędzały mi sen z powiek. Oczywiście maseczki nie zastąpią nam codziennej pielęgnacji i oczyszczania, ale mogą dopełnić cały ten proces, a my będziemy miały pewność, że zrobiłyśmy wszystko co w naszej mocy by dopieścić cerę i dać jej to co najlepsze. 
Jeśli zapytam Was czy wiece jak powinno się aplikować maseczkę to jestem przekonana, że 99 % odpowiedziałoby iż tak, bo przecież co może być trudnego w nałożeniu lepkiej mazi na twarz, odczekaniu wyznaczonego na opakowaniu czasu i zmyciu? Jednak moja dociekliwość nie dała mi spać spokojnie i postanowiłam sprawdzić czy rzeczywiście robię wszystko jak należy. Miałam wielką ochotę poznać jakieś sekretne triki, które pozwolą mi cieszyć się jeszcze lepszymi rezultatami. Jesteście ciekawe co znalazłam? A może chcecie poznać trzy godne uwagi maseczki przeznaczone do cery tłustej i mieszanej?



niedziela, 21 czerwca 2015

Cześć!

Były szampony i krem prostujący, a dziś kolej na maskę. Tym razem wybrałam markę Toni & Guy. Miałam już kiedyś ich szampony i byłam bardzo zadowolona, dlatego bez wahania zdecydowałam się na zakup tej maseczki. Produktów tego typu nigdy nie stosuje codziennie, bo moje włosy i tak są dosyć przetłuszczone i nie chcę ich dodatkowo obciążać. Myślę, ze dwa razy w tygodniu spokojnie wystarczy i tego też się trzymam. 


piątek, 7 czerwca 2013

Pierwsza recenzja lakieru już za mną, pora więc na pierwszą recenzję maseczki. Najpierw zdecydowałam się na wypróbowanie Eveline dla głębokiego oczyszczenia twarzy.







Od producenta: 
  • oczyszcza pory i zmniejsza ich widoczność
  • reguluje wydzielanie sebum
  • maksymalnie matuję skórę
  • skutecznie zapobiega powstawaniu zaskórników
  • doskonale łagodzi podrażnienie 
Posiada składniki aktywne o wysokiej skuteczności działania:
bioGlinka zielona -bogata w cenne mikroelementy, jest najsilniej działającą glinką. Doskonale oczyszcza skórę, odblokowuje pory i zmniejsza ich widoczność.
Fast-mat Complex-reguluje wydzielanie sebum, sprawia, że skóra jest perfekcyjnie matowa przez długi czas.
Kompleks cynkowy- wzmacnia skórę oraz wpływa na jej zdrowy wygląd.
Wyciąg z aloesu-oczyszcza skórę z toksyn, nawilża i działa łagodząco.
Wyciąg antyseptyczny-na bazie naturalnych wyciągów roślinnych z łopianu, nagietka, cytryny, szałwii i chmielu zapobiega powstawaniu zaskórników.
D-panthenol i alantoina- działają kojąco i łagodząco.

Sposób użycia: Na oczyszczoną skórę twarzy i szyi i nałożyć maseczkę. Pozostawić na 10-15minut, po czym dokładnie zmyć letnią wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu.


Moja opinia   

Maseczka bardzo mi się spodobała i myślę, że spełnia swoje zadanie. Aplikuje się bardzo łatwo, nie ściąga skóry. Po kilku minutach praktycznie nie czułam, że mam ją na twarzy. Wiem, że takie produkty są jednorazowe, ale mi nie udało się zużyć całej maseczki, chociaż nałożyłam naprawdę grubą warstwę. Spokojnie starczy mi jeszcze na jeden raz. Zmyła się bardzo łatwo i nie miałam problemu z pozbyciem się jej. Twarz była naprawdę głęboko oczyszczona. Zniknęły wszystkie zanieczyszczenia, a skóra stała się mięciutka i idealnie gładka. Producent w ogóle nie kłamał obiecując maksymalne zmatowienie, bo efekt jest natychmiastowy, a skóra nie świeci się przez długi czas. Doskonale łagodzi i odżywia cerę. Zdaje mi się jednak, że troszkę przesuszyła moją skórę, a dodatkowe zawiera parabeny, dlatego odejmuje jej jeden punkcik. 


Maseczka ma kolor miętowy, jak widać na zdjęciu obok. Konsystencja nie jest bardzo gęsta, dzięki czemu łatwo się ją aplikuje. Fajny produkt do użycia raz w tygodniu dla głębokiego oczyszczenia.



Pojemność: 10ml
Cena:  ok. 2zł

M.

Ocena:9/10

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.