From Category: maska

poniedziałek, 22 sierpnia 2016



Są kosmetyki o których piszą gazety, trąbią tabloidy, a w telewizji reklamuje je znana aktorka z idealnie białymi zębami. Blogerki jedna za drugą dodają pozytywne opinie i tylko podsycają już dawno zasiane pragnienie posiadania produktu, który ponoć czyni cuda. Wiem, że wśród Was są takie, które potrafią wydać fortunę byle tylko coś wyleczyć, zakryć, podnieść czy wyszczuplić.  Kobieta z piękną, nieskazitelną cerą czy lśniącymi, pozbawionymi zniszczeń włosami to tylko wypaczony przez media obraz płci pięknej, który mało się ma do rzeczywistości. Jednak nie zatrzymuje nas to przed dążeniem do perfekcji. Lub chociaż poczucia normalności. Problemy skórne często sprawiają, że porównujemy się z innymi i mamy wrażenie, że tak okropny kompleks dotyczy jedynie nas. Stąd też decydujemy się na rozmaite sposoby wyeliminowania go, nawet jeśli kuracja ma kosztować milion dolarów. Producenci czyhają na zdesperowane i bezradne kobiety oferując im produkty, które mają rozwiązać wszystkie skórne problemy. Tak by w końcu cieszyły się idealnie gładką cerą, niczym ich poprawione przez sprytne dłonie informatyka modelki. Są jednak kosmetyki, które nie potrzebują wartych fortuny kolorowych obrazków wyświetlanych w przerwie ulubionego serialu. Ich działanie to najlepsza wizytówka, którą tłumy będą sobie przekazywać z rąk do rąk. I ja dziś właśnie o takim kosmetyku Wam opowiem.

sobota, 19 grudnia 2015



Dbanie o włosy nigdy nie było moim priorytetem (a szkoda). Makijaż czy paznokcie zawsze stawiałam na pierwszym miejscu, a gdy patrzyłam na koleżanki z lśniącymi, zdrowymi włosami, myślałam sobie, że ja i tak nigdy takich nie będę miała i poświęcanie czasu na ich pielęgnację to tylko strata czasu. Na szczęście z czasem zdałam sobie sprawę, że ich kondycja i wygląd tak naprawdę zależą tylko i wyłącznie ode mnie i od produktów, którymi je traktuję. Powiększyłam więc swój asortyment o odżywki, spraye, maski, olejki i zaczęłam się też troszkę dokształcać w tym kierunku. Olejowanie, które kiedyś było dla mnie jakąś abstrakcją, nagle stało się ulubionym zabiegiem, a ja po kilku miesiącach stwierdziłam, że przerodziłam się w prawdziwą włosamaniaczkę :) I trwałam w tym przekonaniu aż do momentu kiedy dowiedziałam się, że inne dziewczyny myją włosy płynem do higieny intymnej, wcierają w nie dziwne specyfiki i dodatkowo nie lubią się z lokówkami i prostownicami. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę jak mało wiem i jak wiele jeszcze przede mną. Jednak każdy od czegoś zaczynał, a ja jestem dumna, że słyszę teraz komplementy na temat moich włosów, a fryzjerka do której regularnie chodzę, w końcu nie musiała podcinać końcówek, bo były w takim dobrym stanie jak nigdy wcześniej. Ich poziom nawilżenia również uległ poprawie i w końcu zaczęły lśnić.
Dziś chciałabym przedstawić Wam produkt marki Gliss Kur, czyli Maskę do włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich. Uwielbiam ich odżywki w sprayu. Miałam już kilka i jak dla mnie to jedne z lepszych. Czasem można znaleźć nawet całkiem niezłe składy, ale oczywiście na ich widok na pewno nie krzykniecie wow. Z resztą wszystkiego dowiecie się w dalszej części.
Zapraszam post!

środa, 4 listopada 2015

Cześć.

Te z Was, które śledzą mojego bloga, wiedzą doskonale, że systematyczność to nie jest moja mocna strona. I mogą to być postanowienia noworoczne czy obietnice na początku każdego miesiąca, prędzej czy później i tak znajdę wymówkę i sobie odpuszczę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wychodzi to na dobre mojej skórze, ale staram się jak mogę. Z wszystkich postanowień chyba najbardziej chciałabym regularnie nakładać maseczki. Na rynku jest ich mnóstwo i aż w głowie się kręci kiedy zaczynam coś wybierać, przeglądam sto stron, tysiąc recenzji, a na koniec i tak sprawę zostawiam na później i myślę, że może innym razem. Żeby zdobyć dodatkową motywację, postanowiłam, że raz w tygodniu zrobię sobie taki domowy SPA dzień. I tak jak peelingi, malowanie paznokci czy namiętne balsamowanie wychodzi mi świetnie, tak do maseczek zawsze podchodzę sceptycznie. Nie chcę mi się siedzieć z zimną i mokrą mazią na buzi przez piętnaście minut, później jeszcze zmywanie i zwyczajnie jest mi szkoda czasu. 
Maskę o, której Wam dziś opowiem, zupełnie przypadkiem zobaczyłam w Rossmannie i od razu zapragnęłam ją mieć. Najbardziej zaintrygowała mnie nowoczesna forma, a przynajmniej mi nieznana. Już na opakowaniu producent informuje, że po otwarciu możemy spodziewać się hydroplastycznego płatu 3D, a nie kremowej czy żelowej konsystencji. Oczywiście od razu pomyślałam, że to coś dla mnie i bez wahania sięgnęłam po Super Power Mezo Maskę od Bielendy. Zapraszam na post!

niedziela, 21 czerwca 2015

Cześć!

Były szampony i krem prostujący, a dziś kolej na maskę. Tym razem wybrałam markę Toni & Guy. Miałam już kiedyś ich szampony i byłam bardzo zadowolona, dlatego bez wahania zdecydowałam się na zakup tej maseczki. Produktów tego typu nigdy nie stosuje codziennie, bo moje włosy i tak są dosyć przetłuszczone i nie chcę ich dodatkowo obciążać. Myślę, ze dwa razy w tygodniu spokojnie wystarczy i tego też się trzymam. 


wtorek, 30 kwietnia 2013

Ostatnimi czasy staram się znaleźć jakieś idealne rozwiązanie, aby nawilżyć moje suche i spękane dłonie. Przez pracę, ale i także wielokrotnie przebytą egzemę, moje ręce nie wyglądają atrakcyjnie. Są chropowate, czerwone i zasuszone. Staram się używać przeróżnych kremów do rąk, ale efekt jest dosyć krótkotrwały. Dlatego właśnie zdecydowałam się na zakup maski firmy Ziaja. Nigdy wcześniej nie próbowałam tego typu kosmetyków nakładać na dłonie, więc bardzo byłam ciekawa efektu.
Producent obiecuję zmiękczenie skóry i natłuszczenie naskórka. Kojące działanie i lekkie rozjaśnienie przebarwień, zmiękczenie paznokci oraz wzmocnienie ich i zmniejszenie skłonności do rozdwajania i łamania. Dodatkowo zawiera EKO-certyfikowane lipidy z orzecha kokosowego, witaminę E i B, oraz prowitaminę B5.
Pora więc na moją opinię. Niestety muszę przyznać, że produkt mnie nie zachwycił. Po pierwsze zapach jest dla mnie zbyt intensywny, ponieważ nie należę do wielbicielek kokosowej nuty. Po drugie bardzo ciężko się wchłania. Nie wystarczy 15 minut jak jest napisane na opakowaniu. Efekt też bardzo krótkotrwały. Utrzymuje się może jeden dzień. Raczej nie nazwałabym tego produktu maską, bardziej nadaję się jako krem do rąk.  Aplikacja wymaga nałożenia bardzo grubej warstwy, a co za ty idzie kosmetyk jest mało wydajny.
Produkt pochwaliłabym za ładne i poręczne opakowanie. Jeśli ktoś lubi kokosowy zapach, będzie zachwycony, ponieważ jak dla mnie jest naprawdę intensywny i utrzymuję się jakiś czas. Poza tym plusem też jest niska cena. 
Następnym razem postaram się nanieść maskę na dłonie, a później włożyć na nie rękawiczki, może efekt będzie lepszy ;)








Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glycerin, Octyldodecanol, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Dimethicone, Hydrogenated Coco-Glycerides, Magnesium Sulfate, Panthenol, Tocopheryl Aceate, Retinyl Palmitate, Cera Alba (Beeswax), Hydrogenated Casror Oil, Sodium Benzoate,2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Coumarin, Citric Acid.
Pojemność: 75ml
Cena: ok. 6 zł

M.

Ocena: 3/10

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.