From Category: peeling

piątek, 29 lipca 2016





 Wiem, że są zapachy, które mają moc tylko o określonej porze roku. Te ciężkie, korzenne i słodkie świetnie wpisują się w klimat zimy, gdy w iście świątecznym humorze pieczemy bożonarodzeniowe ciasta, a kwiatowe, rześkie i morskie najlepiej “smakują” gorącym latem. Jeśli mnie znacie, wiecie, że jestem zapachową ignorantką, o perfumach nie mam pojęcia i dopiero od niedawna nieco lepiej zaczynam odgadywać poszczególne składniki, wyróżniając więcej woni niż róża. Niestety jeszcze trochę mi brakuje do dzielenia zapachów na pory roku, dlatego niech Was nie zdziwi, że to właśnie teraz zdecydowałam się na użycie kosmetyków z serii otulającej Pat&Rub, którą doskonale opisuje karmel, cytryna i wanilia. Jednak takiemu łasuchowi jak ja, słodkości nigdy za dużo, a poza tym kupione chłodną porą kosmetyki, nie mogły czekać do zimnej, deszczowej jesieni. Aż tak cierpliwa nie jestem. Cała seria ogromnie mnie zaskoczyła, a moja opinia zmieniała się kilka razy w czasie stosowania kosmetyków i sporo musiałam się zastanawiać czy werdykt faktycznie jest słuszny. Ale o tym na końcu, najpierw zróbmy mały przegląd każdego produktu z zestawu. 

wtorek, 21 czerwca 2016


 O Rossmannie żadnej kobiecie raczej nie muszę opowiadać. Na pewno jest to jedna z najbardziej znanych drogerii w Polsce. Nie wiem czy akurat miałam szczęście, czy może co innego przekonało “komisję egzaminującą” do ofiarowania mi członkostwa w Klubie Nowości, ale mam, dostaję pudełka i jestem ogromnie wdzięczna, że dzięki temu poznaję kosmetyki, których u mnie raczej nie dostanę. Pisanie recenzji na blogu nie należy do obowiązków klubowicza, ale uznałam, że fajnie będzie podzielić się z Wami spostrzeżeniami o produktach, które niedawno zawitały do Rossmanna lub dopiero do niego przybędą. Nie jestem w stanie ocenić jak długo będzie mi dane cieszyć się pudełkami, ale jeśli uznam, że warto wspomnieć o jakiś kosmetykach to na pewno opiszę Wam co sądzę, jak je oceniam i czy będzie za czym się rozejrzeć na drogeryjnych półkach. Dziś przygotowałam 5 produktów takich marek jak: Soraya, Eveline, Tołpa i L’oreal.




sobota, 21 maja 2016

 Nowoczesność, postęp i bardzo szybko rozwijający się świat nie zawsze dostarczają powodów do radości. Jeśli miałabym wymienić jedną z największych plag ówczesnego społeczeństwa, to nie wskazałabym rosnącego w Internecie hejtu czy chęci dorośnięcia o kilka lat za szybko. Bez wahania wskazałabym na postępujący brak wiary w siebie, który niesie za sobą ogromne straty, niszczy związki i relacje, oraz przeszkadza w spełnianiu marzeń. Z każdej strony biją nas po oczach młodymi, pięknymi i idealnymi kobietami i nawet krem przeciwzmarszczkowy reklamują nastolatki. Na każdym kroku wmawia nam się, że jak nie będziemy takie jak Panie z bilbordów to niczego nie osiągniemy, bo tylko w ten sposób możemy udowodnić swoją wartość. Całymi dniami oglądamy wyretuszowane do granic możliwości kobiety i w końcu nabieramy pewności, że większość taka jest, a to tylko my stanowimy ten mały procent ciał z cellulitem, zmarszczkami i obwisłym biustem. Teraz, gdy wakacje zbliżają się wielkimi krokami i brakuje naprawdę niewiele do smażenia się na plaży z drinkiem w ręku, ruszył wyścig szczurów. Gdzie się nie obejrzę wszyscy ćwiczą, zdrowo się odżywiają, są na diecie i kochają Chodakowską. Mam nawet wrażenie, że tylko ja mieszkam w domu, bo reszta już dawno przeniosła się na siłownię. Mogłabym to chwalić i cieszyć się z takiego postępu, ale niestety większość robiona jest na pokaz, dla publiki, a nie samej siebie. Dawno już przestałam wierzyć w cudowne kosmetyki, które wyszczuplą, redukują cellulit i rozwiązują wszystkie problemy. Nie oznacza to jednak, że spoczęłam na laurach i przestałam dbać o siebie, ale robię to na swój sposób, a nie pod dyktando mody. Wciąż używam balsamów, ćwiczę, a pod moim prysznicem nigdy nie brakuje peelingów. Niespodzianka jaką dostałam od Barwy Harmonii w ramach wiosennej odnowy zwaliła mnie z nóg i długo byłam pod jej wrażeniem.

soki, cytrusy, zdrowie,

czwartek, 31 grudnia 2015



Hej!

Każda z nas posiada ulubione pomadki. Różowe, czerwone, ciemne i jasne. Jedne dobre są na każde okazje, a drugie zarezerwowane na szalone noce w klubie i na parkiecie. Jednak niestety często te po które sięgamy wysuszają nasze usta, a nawet jeśli nie to na pewno żadna nie ma tak wspaniałych właściwości, że wyglądając dobrze jednocześnie odżywia i  regeneruje. I żeby cieszyć się pięknymi, zdrowymi, nie pękającymi ustami, należy najpierw odpowiednio o nie zadbać. Pewnie każda z Was ma już swoje sprawdzone sposoby, które w mniejszym lub większym stopniu pomagają w regeneracji popękanych i suchych ust, a jeśli nie to w dzisiejszym poście podpowiem co należy robić by każda pomadka wyglądała u nas ładnie i estetycznie, oraz dowiecie się jak oceniłam Odżywczą pomadkę peelingującą od Sylveco.
Zapraszam na ostatni w tym roku post!


niedziela, 27 grudnia 2015




Cześć!


Było bieganie, było sprzątanie, były zakupy i pakowanie prezentów. Wszystko to już za nami i pora wrócić do codzienności. Mam nadzieję, że miło spędziłyście ten czas, a Mikołaj przyniósł Wam to co sobie wymarzyłyście, bo ja dostałam aż za dużo i się zastanawiam czy rzeczywiście zasłużyłam :)
Wiem, że miałyście sporo stresów, a dwa dni to na pewno za krótko by odpocząć. Mam nadzieję jednak, że w ciągu tygodnia znajdziecie choć jeden dzień na chwilę relaksu i zadbanie nie tylko o umysł, ale i o ciało. Dziś przygotowałam krótki instruktaż jak sprawić by we własnym mieszkaniu poczuć się jak w salonie Spa, choć jestem pewna, że każda z Was raz na jakiś czas spędza tak weekendowe wieczory. Dodatkowo poznacie moją opinię na temat kosmetyków marki Bieledna z serii Golden Oils.
 Czytajcie do końca, bo naprawdę warto :)
Zapraszam na post!


czwartek, 19 listopada 2015

Witam!

Tego roku moja skóra po lecie wyglądała strasznie. Mnóstwo przebarwień, plam, zaskórników i wyprysków. Próbowałam wielu produktów, ale nic nie było w stanie jej uspokoić. Kiedy w moje ręce wpadł peeling marki Iwostin, troszkę się bałam go użyć. Najbardziej zniechęcał mnie fakt, że zawiera on w swoim składzie kwasy i mimo iż zdawałam sobie sprawę, że nie ma ich tam wiele, bałam się tego ogromnego wysypu, o którym ciągle piszą blogerki. Jednak po jakimś czasie byłam tak zdesperowana, że stwierdziłam iż gorzej już nie mogę wyglądać i zaczęłam kurację peelingiem Iwostinu. Jego działanie zaskoczyło mnie ogromnie, ale zacznę po kolei... 
Zapraszam na post!

piątek, 28 sierpnia 2015

Hej.

I przybywam już z kolejną recenzją. Ostatnio ostro się wzięłam za testowanie produktów przywiezionych z Polski. Pisałam już o o mydle Ziaja i olejku Rossmana, a dziś kolejny produkt, który nabyłam właśnie w tej drogerii. Uwielbiam mocne zdzieraki (ale to pewnie już wiele z Was zdążyło zauważyć), jednak nie miałam tyle miejsca w bagażu by zabrać swoich ulubieńców i musiałam kupić coś na miejscu. Nie byłam pewna co jest warte mojej uwagi, ale na szczęście mam swoją doradczynie  w tych kwestiach i nawet chwili się nie zastanawiając sięgnęłam po peeling Synergen. Nigdy wcześniej nie miałam żadnego produktu tej marki i nigdy wcześniej także o nim nie słyszałam. Jeszcze tego samego dnia wzięłam się za testowanie. Zapraszam serdecznie na post!




czwartek, 30 kwietnia 2015

Cześć!

Wiem, że ostatnio bardzo mnie mało na blogu, ale naprawdę ciężko mi zorganizować choć trochę czasu. A dodatkowo za oknem pogoda szaleję. Jednego dnia mogę się opalać, a drugiego muszę wyciągać kożuch, bo śnieg pada. Nie musiało minąć wiele czasu żebym złapała przeziębienie, a razem ze mną mój synek. Dodatkowo staram się trenować coraz częściej i odżywiać zdrowo, a przygotowanie takich posiłków pięć razy dziennie też nie trwa pięć minut. Tak mi się wszystkiego nazbierało i nawet nie wiem kiedy zaczęłam zaniedbywać bloga.
Dziś jednak wpadam do was z recenzją peelingu marki Iwostin. Uwielbiam ich kosmetyki z serii do skóry tłustej i skłonnej do zmian trądzikowych. Używam ich od lat i nie mam zamiaru zmieniać na żadne inne. Są naprawdę świetne. Producent na etykiecie obiecuję, że peeling odblokowuje pory, wyrównuje powierzchnię skóry oraz redukuje niedoskonałości. 



czwartek, 19 września 2013

Hej Dziewczynki!

Jak tam Wasze samopoczucie, bo u mnie coraz gorzej?  Brzydka pogoda i przeszywający chłód dają mi się we znaki. Na zewnątrz bardzo szybko zapada zmrok, dzień jest teraz krótszy i ciągle mi mało czasu. A przez ostatni tydzień tylko spanie mi w głowie. Mogłabym spędzić w łóżku cały dzień :)
Przechodząc do tematu kosmetyków, to ostatnio staram się inwestować w takie, które mają naturalne składniki. Tak też było, gdy decydowałam się na peeling do twarzy. Wybrałam ten marki Pukka i przyznam się szczerze, że był to strzał w ciemno, ponieważ nigdzie nie mogłam znaleźć opinii o tym produkcie. A, że ja lubię ryzyko (mimo tego, że wiele razy dałam się oszukać i musiałam oddać zakupione kosmetyki),  bez zawahania sięgnęłam po ten właśnie peeling. Same się przekonajcie czy wyszło mi to na dobre.


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Hej Dziewczynki!

Jak pewnie już zauważyłyście jestem właśnie w trakcie testowania kosmetyków przywiezionych z urlopu. Kolejnym jaki chce wam pokazać jest peeling ECO receptura. Szczerze przyznam, że jako fanka peelingów nie mogłam się doczekać kiedy go wypróbuję. Jednak tak jak obiecałam, najpierw musiałam zużyć stare zapasy. Kilka dni temu w końcu był nasz "pierwszy raz" i jakże mi się podobał :) Od razu się w nim zakochałam i wiem już, że gdy mi go zabraknie, będę naprawdę przygnębiona :( Ale najpierw poczytajcie same.



sobota, 18 maja 2013

Większość moich kosmetyków na blogu posiada bardzo wysokie oceny. Pewnie dzieje się tak dlatego, że zanim coś kupię, czytam tysiące komentarzy, by sprawdzić czy warto. Zdarza mi się czasem sięgnąć po jakiś produkt tak bez patrzenia w internet i upewnienia się czy powinnam. Tak też było z peelingiem od St. Ives. Po prostu zobaczyłam go na półce w drogerii i stwierdziłam, że spróbuję. Od czasu do czasu staram się szukać dobrej jakości produktów za niską cenę i miałam nadzieję, że tak też będzie tym razem.

Moja opinia

Bardzo nie lubię wystawiać negatywnych komentarzy, ale niestety zawiodłam się zaraz po pierwszym użyciu tego peelingu. Jak dla mnie w ogóle nie spełnia swojego zadania. Może został stworzony dla delikatnej skóry, ale na pewno nie powinny używać go osoby, które posiadają tłustą, skłonną do wyprysków cerę. Drobinki myjące są tak delikatne, że praktycznie w ogóle ich nie czuję, nawet przy nałożeniu bardzo dużej ilości produktu. Nie dają nic naszej skórze i nie mam pojęcia po co zostały umieszczone w środku. Marzyłam o pięknym, morelowym zapachu, ale tu też kompletna klapa, jak dla mnie sama chemia, która na upartego mogłaby być morelą. Skóra zaraz po użyciu strasznie się świeci i jest tłusta, mam wrażenie, że ją obciąża. Możliwe, że gdybym używała tego produktu codziennie, to zaczęłyby mi wyskakiwać jakieś nowe, przykre niespodzianki, ale nie miałam na tyle odwagi by się o tym przekonać.
Plusa mogę dać jedynie za to, że nie zawiera parabenów. Czasami jeszcze używam go jako żel do mycia twarzy, ponieważ w jakiś sposób muszę się go pozbyć. Już nie mogę się doczekać kiedy to nastąpi. Z pewnością nigdy więcej nie sięgnę po ten produkt!

Na zdjęciu obok przedstawiona jest konsystencja produktu, naprawdę bardzo dziwna, niby jak krem z jakimiś kuleczkami, które są widoczne gołym okiem i wydają się bardzo duże, ale na tym się kończy...













Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 20 zł

M.

Ocena: 0/10

sobota, 4 maja 2013

Żel Lirene nabyłam zaraz po tym jak skończył mi się produkt No7 do mikrodermabrazji. Nie mam okazji do częstego kupowania polskich kosmetyków i jestem zmuszona zamawiać na stronie internetowej, albo zaopatruje się w nie, gdy jestem z wizytą u mamy. Tak też było z tym produktem. Żel zobaczyłam w jakimś markecie na promocji, przeczytałam etykietkę i stwierdziłam, że może warto spróbować. To taki produkt 2w1: żel, ale i dodatkowo zapewnia złuszczanie.  Jestem wielbicielką ostrych, gruboziarnistych peelingów, które porządnie i dogłębnie czyszczą naszą cerę.

Moja opinia

Plusy:
-ładny, przyjemny zapach, który uwielbiam
-peeling naprawdę złuszcza naskórek
-jest bardzo wydajny i starcza na długo
-fajna, gęsta konsystencja
-drobinki są naprawdę ostre
-niska cena
-wygładza skórę twarzy
-nie zawiera SLS (Sodium Lauryl Sulfate, czyli związków chemicznych, które pozwalają tego typu produktom się lepiej pienić, ale są szkodliwe dla naszej skóry, ponieważ wysuszają ją, powodują swędzenie, zaburzają pocenie)
-posiada eleganckie opakowanie
-likwiduje wypryski
-zawiera witaminy A i E





Minusów jest naprawdę niewiele. W moim przypadku lekko przesusza cerę i zawsze po jego użyciu muszę nałożyć krem. Poza tym za każdym razem mam problem ze zmyciem kosmetyku z twarzy, powtarzam czynność kilka razy, ale i tak po jakimś czasie, czuję gdzieniegdzie resztki drobinek. Nie jestem pewna czy żel nadaję się do użytku codziennego. Ja stosuje go dwa razy w tygodniu, ponieważ uważam, że nie potrzebuję tak mocnego ścierania każdego dnia.












Skład: Aqua, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryn Cocoate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylte Crosspolymer, Triethanolamine, Coco-Glucoside, Ethoxydiglycol, Propylene Glycol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, PPG-26-Buteth-26, Ethylhexyl Salicylate, Mannitol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Juice, Glucose, Cellulose, Butylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Retinyl Palmitate, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Parfum, Benzyl Alcohol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, CI 77007, CI 16035, CI 17200, CI 42090
Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 12 zł

M.

Ocena: 9/10

sobota, 27 kwietnia 2013

Kobietki, jeśli szukacie bardzo dobrego peelingu do twarzy, to jak najbardziej polecam produkt No7 Total Renewal Microdermabrasion Scrub. Bardzo pomaga w walce z małymi wypryskami. Skóra zaraz po użyciu jest bardzo gładka i świeża. Kryształki, które zawiera produkt używane są w salonach kosmetycznych do profesjonalnych zabiegów mikrodermabrazji. Nie polecam kobietą, które są posiadaczkami skóry naczynkowej, ponieważ kosmetyk może podrażnić skórę. Jest bardzo inwazyjny i po każdym stosowaniu mam zaczerwienioną twarz. Wiem, że producent obiecuje poprawę na cerze potrądzikowej. Otóż ja posiadam taką i niestety muszę z przykrością stwierdzić, że nic takiego nie zauważyłam. Przydaję się za to w sytuacji gdy moja skóra na twarzy jest bardzo przesuszona. Z łatwością usuwa martwy naskórek i pięknie przygotowuję skórę przed nałożeniem makijażu.




M. 

Ocena:9/10

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.