From Category: pianka

sobota, 23 lipca 2016




 Minęły już czasy, gdy celebryci wstydzili się reklam i odmawiali rekomendowania określonych produktów lub usług. Obecnie praktycznie każdą znaną markę okrasza twarz aktora, piosenkarki, piłkarza czy innego sportowca. Posiadają oni coś, czym mało znany statysta nie może się pochwalić, czyli zaufanie i podziw społeczeństwa. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że sławny celebryta tak naprawdę w większości przypadków nie używa produktów, które sam rekomenduje, a jego “twarz” to tylko chwyt marketingowy, za który dostaje mnóstwo pieniędzy. Humorystyczne hasła czy wpadające w ucho slogany sprawiają, że kupujemy chętniej, a już na pewno najlepiej działa na nas zapewnienie, że dany produkt bije furorę wśród zagranicznych gwiazd takich jak Kim Kardashian, Taylor Swift czy Selena Gomez. W kosmetycznym świecie jedną z  najbardziej znanych mi marek w tej kategorii jest StarSkin. Reklamuje się ją jako luksusową, a sami producenci zapewniają iż odkrywają sekrety urody celebrytów i sprawiają, że stają się dostępne dla zwykłych śmiertelników. Nie bez powod logo na stronie głównej sklepu zdobi napis The Secret Rewealed (sekret ujawniony). Mnie do zakupu kosmetyków tej marki zachęciły estetyczne i przykuwające wzrok opakowania, oraz całkiem ciekawe składy. Dziś opowiem o nowym dziecku StarSkin, czyli detoksykującej piance oczyszczającej, która posiada bardzo długą, ciężką do zapamiętania nazwę The Master Cleanser Foam Detoxing Sea Kelp Leaf.  

czwartek, 29 października 2015

Hej.

Ostatnio troszkę narzekałam na blogosferę i zasady jakimi się rządzi. Jednak po Waszych komentarzach zrozumiałam, że nie ma sensu denerwować się sprawami, na które nie mam wpływu i których na pewno nie zmienię. Aby wprowadzić troszkę pozytywnej energii postanowiłam, że pochwalę te dziewczyny, które polecają strony innych blogerek, chwaląc ich ciężką pracę i sprawiając, że trafia do większego grona odbiorców. Uważam, że to bardzo miło z ich strony i skrycie marzę, że może kiedyś i ja zostanę pochwalona. Ale wpadłam też na pomysł, że i ja mogę pomóc początkującej blogerce, która dopiero zaczyna i ciężko jest jej zdobyć nowych obserwatorów. Dziś polecam Wam zatem blog uroczej osóbki, który nosi nazwę White Zephyr . Zdradziła mi, że jej obsesją są azjatyckie kosmetyki, o których ja nigdy nie pisałam. Jeśli i Was interesuje ten rodzaj produktów, serdecznie zapraszam do odwiedzenia jej bloga. Mam nadzieję, że chociaż zajrzycie i pozostawicie po sobie miłe słowo i wsparcie :)
Oliwia przygotowało dla Was post o Truskawkowej piance do mycia twarzy marki Missha. Przekazuję jej pałeczkę i zapraszam do czytania!


środa, 14 października 2015

Witam!

Jako bardzo mało systematyczna osoba, regularne olejowanie włosów, nakładanie odżywek czy masek, oraz używanie kwasów każdego dnia to dla mnie ogromne wyzwanie. I chyba za każdym razem udaje mi się znaleźć super wymówkę by dziś sobie odpuścić. Bo za dużo sprzątania było, bo mały marudził, bo jak jeden dzień odpuszczę to nic się nie stanie. A następnego wieczora znowu to samo. Co prawda jak się czasem uprę, to potrafię doczołgać się do łazienki i z  otwartym tylko jednym okiem wsmarowywać specyfiki, które mają cudownie zadziałać za kilka tygodni, ale nie często mi się to zdarza. Dlatego kiedy tylko zobaczyłam cudo o mianie "odżywka w piance", aż mi się oczy zaświeciły. Nigdy wcześniej nie miałam okazji używać tego typu produktu w tak ciekawej formie. W dzisiejszym poście dowiecie się jak spisała się odżywka marki Pantene. Zapraszam!


piątek, 30 sierpnia 2013

Witam!

Dzisiaj kolejny raz napiszę o produkcie do mycia twarzy. Tym razem będzie jednak o piance. Miałam przygotowany inny post, ale dopiero wczoraj przypomniało mi się, że nie wspominałam Wam o niej, a została przeze mnie zdenkowana już jakiś czas temu. Naprawdę byłam z niej bardzo zadowolona i myślę, że warto mieć ją w swojej łazience. Ale wszystko po kolei. Najpierw postaram się troszkę o niej opowiedzieć.




czwartek, 18 lipca 2013

Witajcie Dziewczynki!

Przyszła pora na kolejnego posta. Weekend zbliża się do nas wielkimi krokami i dziś ostatni dzień do pracy. Pogoda dopisuje i wciąż męczymy się z upałami, ale żeby nie było nie narzekam :) Widziałam, że w Polsce też już coraz ładniej i mam nadzieję, że do następnego tygodnia będzie ciepło i słonecznie. W pracy też coraz spokojniej i wyprzedaż powoli się kończy, mam nadzieję więc, że nie dostanę więcej wiadomości, że mam przyjść na nadgodziny. Tymczasem odliczam dni do urlopu ;)
Nie zanudzając was za bardzo, przejdę do recenzji produktu jaki wybrałam na dziś. Jest to pianka pod prysznic od Nspa z jojobą i białym piżmem, doskonała do mycia całego ciała.

MOJA OPINIA

Jest to ciekawy produkt, troszkę inny od zwyczajnych żeli pod prysznic. Bardzo łatwy w użyciu. Moja skóra po umyciu tą pianką jest gładka, miękka i przyjemna w dotyku, ale efekt nie utrzymuje się długo.





Szata graficzna opakowania jest bardzo minimalistyczna, jednak podoba mi się. Zamykane na matowe wieczko, pod którym ukryty jest naprawdę wygodny aplikator. Wystarczy lekko docisnąć by wydobyć zawartość ze środka. Nic się nie rozleje i nie wycieknie, uwielbiam takie proste rozwiązania i niby mała rzecz, ale dla mnie ma ogromne znaczenie.










Aby umyć całe ciało, muszę użyć naprawdę dużej ilości pianki. I niestety za każdym razem nie jestem do końca przekonana czy dokładnie poradziła sobie z kurzem i zanieczyszczeniami z całego dnia. Jest bardzo delikatna i może właśnie przez to mam wątpliwości co do jej dokładnego czyszczenia. Jedno opakowanie powinno starczyć na miesiąc, ale nie gwarantuję tego. 



Pianka jak to zawsze bywa jest białego koloru, dosyć rzadka. Pachnie delikatnie, ledwo wyczuwalnie, kremowo.









Na koniec mogę tylko powiedzieć, że jest to produkt, który mnie nie zachwycił. Zwyczajny, bez żadnych rewelacji, działa jak zwykłe mydło. Kupiłam raz i na pewno więcej tego nie zrobię. Producent poleca by użyć piankę z innymi produktami tej serii, ponieważ jak pewnie zauważyłyście na opakowaniu napisane jest krok pierwszy, następny to ścieranie, a ostatni ma na celu nawilżenie. Może gdybym użyła wszystko razem byłabym bardziej zadowolona, ale ja potrzebowałam tylko żelu pod prysznic, bo do reszty pielęgnacji mam inne produkty. Myślę, że dużo bardziej by mi się podobał, gdyby nie zawierał parabenów.

Skład:  Aqua, Sodium Laurent Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, PEG-80 Sorbitan Laurate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Santalum Album Oil, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil,trideceth-9, Propylene Glycol, Glycerin, Hexylene Glycol, Diosodium EDTA, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Methylcloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Magnesium Chloride, Magnesium Nitrate, Sodium Chloride, Linalool, Alpha-Isomethyl  Ionone, Limone.
Pojemność: 150ml
Cena: ok. 20 zł

M.

Ocena: 5/10

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.