From Category: podkłady

poniedziałek, 9 listopada 2015

Cześć.

Dawno nie pisałam o podkładach, a wszystko to chyba wina tego, że po zakupie Makeup Atelier i Bourjois Air Mat nie miałam już ochoty testować niczego nowego. Mając w swoim zbiorze jeszcze Revlon Colorstay nic więcej mi do szczęścia nie było potrzeba :) Wszystkie te podkłady dawały mi świetne krycie, trwałość, idealny wygląd i nie zawodziły nawet w najcięższych warunkach. Całkiem niedawno jednak przypomniało mi się, że w moim zbiorze posiadam jeszcze jeden podkład, o którym jeszcze nie pisałam. Nie używałam go już jakiś czas i na dniach znowu wpadł w moje ręce. Postanowiłam, że przypomnę sobie jego działanie i podzielę się z Wami spostrzeżeniami. Marka Dr Irena Eris jest pewnie znana każdej z Was. Ja niestety jako, że w Polsce nie mieszkam, nie mam do niej dostępu na co dzień. Podkład Provoke Matt Fluid kupiłam po przeczytaniu pozytywnych opinii i pamiętam, że na początku nie byłam nim zachwycona i odstawiłam go na trochę by dać mu szansę innym razem. Dziś przychodzę do Was z recenzją i zapraszam na post!

piątek, 18 września 2015

Cześć!

Wiem, że ostatnim razem obiecałam Wam, że na razie odpuszczę sobie podkłady i napiszę o czymś innym, ale gdy ostatnio pokazałam nowość od Bourjois, to wiele z Was wyraziło ogromną chęć poznania mojej opinii na jego temat. Zdążyłam już dokładnie go przetestować i bardzo mi zależało na tym by poznać wszystkie wady i zalety tego produktu. Dziś z czystym sumieniem mogę napisać co mi się w nim podobało, a co nie i czy kiedykolwiek jeszcze po sięgnę po ten podkład . Wszystkie ciekawskie zapraszam na post, a na koniec mam dla Was krótkie ogłoszenie :) Zapraszam!


sobota, 12 września 2015

Cześć!

Przyszedł w końcu czas na kolorówkę i od razu przepraszam, że będzie to znowu podkład, ale cierpliwości, szykuję już coś innego i jestem pewna, że Wam się spodoba :) Zanim jednak przejdę do sedna powiem tylko, że zanim kupiłam ten podkład na mojej liście był inny, który chciałam mieć bardziej. Mowa tu o najnowszym cudzie od Too Faced, a mianowicie Born This Way. Niestety za każdym razem, gdy już myślałam, że będzie mój, po kilku dniach przychodził email, że niestety kolor, który wybrałam nie jest już dostępny, a w Uk jest tylko jeden sklep internetowy, gdzie można go nabyć. Strasznie więc zniechęcona, stwierdziłam, że nie będę dłużej czekać i sięgnęłam po produkt marki Makeup Atelier Paris i ich wodoodporny podkład. Czy żałuję, że nie uzbroiłam się w cierpliwość i nie poczekałam aż Too Faced będzie dostępny? Tego dowiecie się w poście. Zapraszam!

piątek, 21 sierpnia 2015

Cześć!

Od jakiegoś czasu w mojej łazience co chwila goszczą nowe podkłady. Nie wiem jak to się stało, ale kupuję jeden za drugim, testuje, odkładam i tak dalej... Uwielbiam Revlona, ale nie oszukujmy się ma swoje wady i straaasznie mi się już znudził. Szukam więc jego najlepszej alternatywy. Myślałam, że muszę więcej zainwestować by kupić podkład, który spełni moje oczekiwania. Na szczęście zanim kupiłam Diora, najpierw zaopatrzyłam się w jego próbkę. Pierwsze chwile bo nałożeniu byłam zdumiona. Podkład wyglądał ślicznie, aż nie mogłam się napatrzeć na moją twarz. Niestety już po dwóch godzinach utlenił się, a moja buzia okropnie się świeciła. Ale nie o nim dziś będzie mowa.   Bo zamiast drogiego i nieskutecznego Diora, ja znalazłam tanią i wspaniałą perełkę. Jest nią podkład marki E.L.F (Eyes Lips Face) o nazwie Acne Fighting Founadtion. Jak sama nazwa mówi ma on pomóc dziewczynom (lub chłopakom, bo ostatnio też taka moda jest), które zmagają się z trądzikiem i mają problematyczną cerę. Chociaż zdradziłam już w tytule co o nim sądzę, mam nadzieję, że zostaniecie do końca, bo uwierzcie, że warto :)



wtorek, 1 października 2013

Witam Dziewczynki!

O marce Revlon pewnie nie muszę Wam opowiadać, bo praktycznie każda z nas słyszała choćby o ich sławnym podkładzie Colorstay. Od lat był moim numerem jeden i chociaż w międzyczasie kupowałam inne tego typu produkty, bo ten już zdążył mi się znudzić, to po kilku użyciach i tak wracałam do mojego ukochanego Revlona. Wszystko zmieniło się jednak wraz z kupieniem nowej wersji podkładu. Konsystencja znacznie się zmieniła i mimo iż jest tak gęsta, że wydobycie jej ze słoiczka kosztuje mnie wiele pracy, to krycie znacznie się zmniejszyło i to właśnie bardzo mnie zasmuciło. Zaczęłam więc szukać czegoś nowego, ale idzie mi bardzo ciężko. Zarówno drogie podkłady jak i te tanie, nie spełniają moich oczekiwać. Na słynnym Wizażu wynalazłam ostatnio kolejny produkt marki Revlon o nazwie Photoready. Co prawda jest to podkład rozświetlający, ale dziewczyny pisały, że mimo wszystko twarz się po nim nie  świeci, krycie jest niezłe i było też sporo takich, które twierdziły, że jest nawet lepszy od samego Colorstay! Kupiłam więc, wypróbowałam. I co się okazało? ... Zapraszam na post!


wtorek, 13 sierpnia 2013

Dzień Dobry!

Moje poszukiwanie podkładu idealnego ciągle trwa. Jak pewnie pamiętacie ostatnim razem Illamasqua niestety nie spisał się tak jakbym chciała i teraz zalega w mojej kosmetyczce, a ja używam go od czasu do czasu jako korektora. Tym razem kierowana dobrą opinią znajomych i internautek sięgnęłam po produkt Lancome Teint Idole Ultra 24. Czy jednak udało mi się znaleźć podkład idealny?


wtorek, 30 lipca 2013

Cześć Dziewczyny!

Jestem z powrotem na chwilkę i od razu przychodzę do was z recenzją podkładu, który zakupiłam niedawno przez internet. Setki razy pisałam wam o moich problemach z cerą po ciężko przebytym trądziku. Teraz już jest o niebo lepiej i chociaż nic nie wyskakuje, zostały mi po nim brzydkie blizny, które staram się zakrywać makijażem. Normalnie Revlon Color Stay radzi sobie nieźle, ale ja uwielbiam testować, dlatego też postanowiłam, że skuszę się na inny podkład, skierowany bardziej na krycie niż na mat. Illamasqua Rich Liquid nosi nawet miano mocno kryjącego, ale czy tak jest? Opowiem wam o tym w mojej recenzji poniżej.

piątek, 21 czerwca 2013

Witajcie Dziewczynki!
Chętnie podzielę się z wami moją opinią na temat podkładu Stay in Place marki Estee Lauder. Mój "związek" z nim zaczął się już jakiś rok temu, kiedy skuszona opiniami na Wizażu, pobiegłam do drogerii i kupiłam swoją pierwszą buteleczkę tego podkładu. Od dawna szukałam czegoś dobrego dla siebie, bo chociaż jestem dozgonną wielbicielką Revlona, to tym razem miałam ochotę na coś innego. Niestety na  mojej trądzikowej, problematycznej cerze, praktycznie każdy podkład wygląda źle. Świeci się po upływie kilku godzin, spływa, a dodatkowo nie zakrywa blizn, które są moim wielkim kompleksem.

Moja opinia

Muszę szczerze przyznać, że jest to jeden z moich ulubionych podkładów. Bardzo podoba mi się, że zakrywa wszystko co trzeba i moja twarz po jego nałożeniu wygląda idealnie bez efektu maski. Choć łatwo z nim przesadzić. Dodatkowo mogłabym go nosić chyba z dwa dni i nie zauważyłabym ani śladu kłopotliwego świecenia. A wypróbowywałam go już chyba w każdych warunkach. Sprawdził się w upalne dni i nawet po całej nocy spędzonej na imprezie, gdzie zawsze jest duszno i przy intensywnym tańczeniu, cały makijaż może spłynąć, on był w ogóle nienaruszony.
Aplikacja jest dosyć łatwa, jednak bardzo ucieszyłabym się gdyby producent wyposażył swoje cudo w bardziej wygodny dozownik. Ja już mam wprawę w używaniu podkładów, które wylewa się przez dziurkę, ale nie każdy wie jak to się robi i myślę, że ten drobny mankament może też odstraszać. 
Nazwa "Stay in Place", jak dla mnie trafiona. Podkład zostaje na twarzy długie godziny, nawet jeśli będziemy dotykać ją rękoma. Niestety bardzo brudzi ubrania, czego nie lubię, bo jak same wiecie, takie plamy na białych ubraniach, naprawdę ciężko doprać. A szkoda :/
Podkład jest bardzo wydajny i starcza na długi czas, jednak mam wrażenie, że właśnie przez to, że nie posiada dozownika czasami marnuję się, ponieważ wyleję go za dużo. Dla mnie nie jest to jakimś ogromnym problemem, ponieważ mam go tak długo, że rekompensuje mi wszelkie drobne straty :)
Jak widzicie na zamieszczonych zdjęciach, umieszczony jest w buteleczce z grubego szkła, zakręcanej złotym koreczkiem. Na samym środku widnieje logo i nazwa firmy Estee Lauder. I znowu niby wszystko świetnie, ale jednak muszę sobie ponarzekać. Nie wiem jak jest z wami, ale ja za każdym razem, gdy używam jakiegoś kosmetyku do makijażu, zaraz po aplikacji dokładnie go wycieram. Z tym podkładem właśnie mam wielki problem. Szkło, w którym się znajduję jest matowe (prawdopodobnie moczone było w kwasie), przez co nawet po dokładnym umyciu pojemnika, nie jest on czysty. Poza tym duża ilość produktu zostaje na zakrętce i szyjce, zasycha i później nie wygląda to estetycznie.
Duży plus za SPF 10 :) Każda dodatkowa ochrona nigdy nie zaszkodzi.






 
Pure Beige

Konsystencja jest bardzo lekka i fajna. Szybko dopasowuje się do cery, dając nam idealne wykończenie. Produkt ten posiada ogromną gamę kolorów :


Ja niestety ze swojego nie jestem zadowolona, ponieważ posłuchałam się pani doradzającej w sklepie, noszącej miano "ekspertki". Mój standardowy odcień to Desert Beige, ale tym razem na lato chciałam coś troszeczkę ciemniejszego. Kobieta w drogerii, która bardzo chciała mi pomóc, poleciła mi Pure Beige, który kompletnie nie pasuje do mojej cery. Wygląda przez to bardzo sztucznie i muszę się naprawdę namęczyć, żeby uzyskać naturalny wygląd. Dlatego też dobór koloru w przypadku tego podkładu jest bardzo ważny.
Wspomnę jeszcze, że mimo iż moja cera jest problematyczna, to nie wyskakują mi po nim żadne niespodzianki, choć widziałam, że dużo dziewczyn miało taki problem. Faktycznie jest dosyć ciężki, ale jedyne co zauważyłam to przesuszona i szara cera.
Podsumowując jest to naprawdę bardzo dobry produkt. Ma oczywiście swoje wady, ale jak dla mnie nie są one tak bardzo uciążliwe. Naprawdę przetestowałam mnóstwo podkładów, ale ten jak jedyny tak dobrze kryje, nie świece się po nim i dodatkowo mam go na twarzy calutki dzień. Wiem, że ma on tak samo dużo zwolenniczek jak i przeciwniczek, ja jednak jak najbardziej polecam!
A wy co o nim sądzicie dziewczyny?


Skład: Water Purified (Aqua Purificata), Cyclopentapentasiloxane, Trimethylsiloxyloxysilicate, Titanium Dioxide, Butylene Glycol, Tribehehenin, PEG/PPG-20/20 Dimethithicone, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Phetaphenyl Trimethicone, Polcone, Polymethylsil sesquioxquioxane, Methicone, Laureth-7, Xanthan Gum, Alumimina, BHT, Sodium Dehydroacedroacetate, Imidazolidinyl Urea, Chloroxylenol, Phenoxyenoxyethanol [+/- (may contain) iron oxides (CI 77491, CI 77499), MCA, Titanium Dioxide (CI 77891)]
Pojemność:  30ml
Cena: ok. 140 zł

M.
Ocena: 8/10

środa, 29 maja 2013

Od lat jestem wierną użytkowniczką podkładu Revlon Colorstay, ale ostatnio chciałam wypróbować coś nowego. Bardzo zależało mi by znaleźć coś z wygodnym, łatwym w użyciu opakowaniem i naturalnym kolorem, do wykonania szybkiego makijażu. Bardzo ciężko było mi dostać produkt, który w stu procentach nadawałby się dla mnie. W ostateczności zdecydowałam się więc na L'Oreala i miałam ogromną nadzieję, że się sprawdzi. 

Moja opinia



Bardzo spodobało mi się, że podkład ten posiada pompkę, co mega ułatwia nakładanie i właśnie o to mi chodziło. Niestety to jest chyba jedyny plus jaki znalazłam w tym produkcie. Już po pierwszym nałożeniu strasznie się zawiodłam. To na pewno nie jest podkład odpowiedni dla mojej trądzikowej cery. Może i efekt matu jest, ale jak dla mnie aż za mocny. Cera wygląda strasznie sztucznie, jakbym przesadziła z pudrem transparentnym. W ogóle nie stapia się ze skóra, nie wchłania i tworzy straszny efekt maski. Krycie też pozostawia wiele do życzenia, nawet przy nałożeniu kilku warstw. Na pewno nie da się nim zrobić szybkiego makijażu, ponieważ ciężko się go nakłada. Robi straszne smugi i muszę poświęcić dużo czasu, aby dobrze wyglądał, poza tym strasznie szybko zasycha i i nic już nie da się z nim zrobić. Zawsze przed aplikacją nakładam tonę kremu nawilżającego na twarz ponieważ strasznie podkreśla suche skórki i dodatkowo przesusza moją skórę jeszcze bardziej. Przez to, że nie stapia się z cerą, bardzo łatwo się  ściera, praktycznie przy każdym dotknięciu. A efekt zmatowienia utrzymuję się może dwie godziny. Poza tym nie potrafię przeżyć tego strasznego, duszącego zapachu, tak jakbym nałożyła tonę pudru. 
Naprawdę bardzo się zawiodłam na tym podkładzie. Użyłam go tylko kilka razy i zastanawiam się teraz co z nim zrobić, bo raczej nie zmuszę się by nałożyć go ponownie. Może to tylko ja mam takie odczucia, ponieważ posiadam tłustą cerę z plamami potrądzikowymi. Nie wiem jak podkład ten wpływa na posiadaczki innych typów skóry. Tak czy siak, na pewno nigdy więcej nie sięgnę po niego.



Odcień: Golden Ivory


Pojemność: 30ml
Cena: 59 zł

M.
Ocena: 1/10

sobota, 27 kwietnia 2013

Kupiłam ten podkład kierując się pozytywnymi opiniami na różnych forach internetowych, kobiety opisywały produkt w samych superlatywach. Bardzo zależało mi na dobrym pokryciu, ponieważ jak już pisałam posiadam cerę z problemami. Producent nie przesadza stwierdzając, że podkład doskonale kryje i nie ryzykujemy nałożeniem zbyt wielkiej warstwy. Niestety moje zadowolenie produktem trwało bardzo krótko. Musiałam z niego zrezygnować, ponieważ jako że posiadam bardzo tłustą cerę, produkt utrzymywał się u mnie tylko godzinę lub dwie. Później wyglądał dość nieładnie i strasznie obnażał drobne niedoskonałości :(
Natomiast moja siostra posiadająca bezproblemową cerę, która bardzo rzadko się świeci, jest z podkładu bardzo zadowolona i używa go od bardzo długiego czasu. U niej pozostaje bez skazy naprawdę długie godziny. Polecam tylko odpowiednio dobrać odcień, ponieważ jeśli będzie ciemniejszy od naturalnego koloru skóry, może tworzyć efekt maski ze względu na gęstą konsystencje. Mimo wszystko podkład godny polecenia.



M.

Ocena: 8/10 

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.