Wiem, że ostatnio jakby mnie mniej i wyników rozdania też jeszcze nie ma. Nie bijcie, nie krzyczcie, nie upominajcie. Będę się tłumaczyć urlopem, przygotowaniami i wciąż nie zapisanymi listami z całą górą rzeczy do zabrania. Piszę, nakreślam, myślę, kupuję i przygotowuję się jakby właśnie ogłoszono nadejście Armagedonu. To ta właśnie chwila na sezonowe zakupy ubraniowe, które w moim przypadku mają miejsce tylko dwa razy do roku. Kosmetyki na razie muszą poczekać, bo mama i synek potrzebują odzienia na upały, a w naszych rejonach opaska na biodra nie wystarczy i chociaż warstw jest mało oraz materiału niewiele ceny ubrań i butów wcale nie rozpieszczają. Całość utrudnia fakt, iż jestem blogerką urodową, a nie modową i tak z ręką na sercu przyznam się, że ledwo wiem kto to Jessica Mercedes, a Macadamian Girl znam tylko z programu “Agent”. Nie wiem co do czego i najchętniej kupiłabym jeden dres, w którym mogłabym przechodzić całe lato. Lubię ładnie wyglądać, ale muszę się sporo namęczyć by złożyć schludną całość i wyglądać jak człowiek. Właśnie odbiegłam daleko od tematu i podałam sporą garść informacji, które do bloga urodowego mają się nijak. Jako zadośćuczynienie podrzucam podsumowanie czerwca i 5 linków, które warto kliknąć, a nawet przeczytać od deski do deski :)
