From Category: pomadka

piątek, 16 września 2016







Nikt nie zaprzeczy, że czerwona, krwista i seksowna pomadka jest najbardziej rozpoznawalnym produktem do ust na całym świecie. Dodaje elegancji, szyku i od lat towarzyszy na największych światowych wydarzeniach celebrytom i wizażystom. Moim zdaniem najlepiej wygląda na pewnej siebie i zdecydowanej kobiecie, odzianej w wieczorową suknię i brylanty, za którą ciągnie się najnowszy zapach od Chanel. Chociaż widziałam też jej moc na dziewczynach ubranych w klasyczne dżinsy i biały top. Czytając poradniki łatwo wywnioskować, że powinna pasować praktycznie każdemu, bez względu na kolor cery czy włosów. Ja niestety należę do grupy osób, które w czerwieni prezentują się dosyć obciachowo, tanio i nakładając ją na usta zawsze mam wrażenie, że zaczynam wyglądać na przebraną, tak jakbym z czymś przesadziła i to bardzo. To samo tyczy się różowych, fuksjowych odcieni, szarości czy brązów. Mam wrażenie, że świat pomadek nie jest moim miejscem i nie umiem się w nim odnaleźć, bo chociaż posiadam kilka szalonych odcieni, to od dawna mam je tylko by mieszkały na ukochanej toaletce. Od czasu do czasu ścieram z nich kurz, znowu oglądam, przymierzam i kolejny raz upewniam się, że to jednak nie to. Najlepiej czuję się w jasnych, ledwie widocznych odcieniach, typowych "nudziakach" lub przy odrobinie szaleństwa sięgam po kolory zbliżone do dziewczęcego baby pink. Dziś pokażę Wam pomadki, które chwytam najczęściej i chociaż nie doznacie deszczu kolorów i odważnych propozycji, myślę że warto obejrzeć każdą z nich. Wszystkie odcienie pasują do codziennego wyjścia i dobrze się w nich poczujecie zarówno na imprezie, jak i w kościele czy pracy.

czwartek, 31 grudnia 2015



Hej!

Każda z nas posiada ulubione pomadki. Różowe, czerwone, ciemne i jasne. Jedne dobre są na każde okazje, a drugie zarezerwowane na szalone noce w klubie i na parkiecie. Jednak niestety często te po które sięgamy wysuszają nasze usta, a nawet jeśli nie to na pewno żadna nie ma tak wspaniałych właściwości, że wyglądając dobrze jednocześnie odżywia i  regeneruje. I żeby cieszyć się pięknymi, zdrowymi, nie pękającymi ustami, należy najpierw odpowiednio o nie zadbać. Pewnie każda z Was ma już swoje sprawdzone sposoby, które w mniejszym lub większym stopniu pomagają w regeneracji popękanych i suchych ust, a jeśli nie to w dzisiejszym poście podpowiem co należy robić by każda pomadka wyglądała u nas ładnie i estetycznie, oraz dowiecie się jak oceniłam Odżywczą pomadkę peelingującą od Sylveco.
Zapraszam na ostatni w tym roku post!


środa, 11 listopada 2015

Witam!

Pewnie każda z Was ma już swój ulubiony podkład, balsam czy krem, który odmładza w pięć minut. Używa go regularnie, a gdy opakowanie sięga dna z żalem biegnie do drogerii po następne. Jednak droga do znalezienia takiej perełki nie zawsze usłana jest różami. Często zdarza się, że przekonane pozytywnymi opiniami sięgamy po produkty, które dopiero w trakcie używania okazują się kompletną pomyłką. Albo nie robią tego czego od nich wymagamy, a obietnice producenta, piękne wypisane na opakowaniu to zwykłe lanie wody, albo co gorsza pogarszają stan naszej skóry i sprawiają, że żałujemy ich zakupu do końca życia. Dzisiejszy post został poświęcony, właśnie takim produktom, które zupełnie się u mnie spisały i tak naprawdę nie mam pojęcia co z nimi zrobić. Zapraszam na post!


sobota, 15 czerwca 2013

Witam!

Jakiś czas temu umieściłam na blogu swoją listę pożądanych rzeczy na miesiąc czerwiec. Znalazła się na niej między innymi pomadka marki M.A.C Sheen Supreme, którą tak bardzo chciałam mieć. Tydzień temu listonosz przyniósł mi paczkę z moim cudeńkiem i wprost nie mogłam doczekać się aż ją wypróbuję. Jak pewnie wiecie, zrezygnowałam z mocnych czerwieni i rażących kolorów, ponieważ w ogóle nie pasują do mojego typu urody. W mojej kosmetyczce znalazły się teraz same "leciutkie" kolory takie jak kremowy, czy jasny róż. Dlatego też decydując się na tą pomadkę wybrałam odcień o nazwie Supremely Confident, który wygląda tak:

Moja opinia




Chwilę po pierwszym pomalowaniu ust byłam naprawdę zachwycona. Osiągnęłam naturalny kolor tak jak chciałam, a do tego jeszcze bardzo spodobał mi się zapach tej pomadki. Nie potrafię go dokładnie zdefiniować, ponieważ nie jestem w tym dobra, ale coś w stylu kawowego cukierka :)
Aplikacja też nie była trudna i spokojnie możemy używać jej bez potrzeby patrzenia w lusterko, co zawsze jest dla mnie dużym plusem.


Niestety na tym kończą się plusy tego produktu, co strasznie mnie zasmuciło :( Już po upływie kilkudziesięciu minut pomadka zniknęła z moich ust, zostawiając swój ślad tylko w miejscu suchych skórek. Wyglądało to koszmarnie i wprost nie mogłam uwierzyć, że jej trwałość jest aż taka zła. Próbowałam dać jej szansę jeszcze kilka razy, nawilżając najpierw usta różnego rodzaju kremami czy specjalnymi pielęgnacyjnymi pomadkami, a później aplikując Sheen Supreme. Niestety to też nie pomogło i ani na trochę nie przedłużyło jej trwałości. Nie wiem dlaczego ona po prostu się wchłania, pozostawiając  okropne uczucie suchości. Potem przez długi czas muszę doprowadzać moje usta do normalnego stanu, ponieważ pękają i już żadna szminka nie wygląda na nich dobrze. Możliwe, że to ja tylko mam taki problem, bo przed zakupem pomadki czytałam opinie o niej i były naprawdę dobre. Wręcz nie znalazła żadnej negatywnej, a nawet jedna z kobiet opisała ją jako "nawilżającą".


Dodatkowo w pomadce przeszkadza mi konsystencja. Niby fajnie, że taka kremowa, ale bardzo szybko się rozpuszcza, brudzi opakowanie i praktycznie cały czas trzeba ją trzymać w lodówce. A przecież nie jest to możliwe, gdy chcemy gdzieś wyjść. Nie chce sobie wyobrażać co by się z nią stało po upalnym dniu spędzonym w torebce.
Naprawdę bardzo bym chciała wystawić jej pozytywną opinię, ale nie mogę. Na pewno nigdy więcej jej nie kupię. Sugerowałam się też zdjęciami znalezionymi w internecie i u innych dziewczyn wygląda naprawdę super, ale u mnie niestety nie :/
Może wy miałyście tą pomadkę i jesteście z niej zadowolone? Bo ja musiałam odłożyć ją na bok i zacząć szukać czegoś innego. Spodziewałam się czegoś lepszego po pomadce za taką cenę...








A oto jak się prezentuje na moich ustach:






Pojemność: 3,6 g
Cena: ok. 60 zł

M.

Ocena: 2/10

czwartek, 23 maja 2013

O lakierze do ust Rimmela, słyszałam praktycznie wszędzie. Wiele dziewczyn, które posiadały ten produkt miało mieszane opinie. Niby dobry, ale jednak nie. Jedne polecały i kupiłyby jeszcze raz, inne znowu były zawiedzione. W internecie też można znaleźć mnóstwo przeciwniczek, jak i zwolenniczek. Komu więc uwierzyć? Może najlepiej spróbować samemu? Zwłaszcza, że pomadka ta kusi pięknym opakowaniem i wspaniałymi kolorami. Po prostu nie można się oprzeć by jej nie kupić :)

Moja opinia

Produkt dostępny jest w ośmiu kolorach: Galaxy, Celestial, Nova, Apocoliptic, Big Bang, Luna, Stella i Eclipse. 



Usta zaraz po nałożeniu tej szminki, faktycznie wyglądają na polakierowane. Możemy według upodobań uzyskać efekt matowy, lub bardzo błyszczący, ale ta druga opcja wymaga już kilkakrotnego powtórzenia aplikacji. Poza tym, ten fantastyczny połysk, utrzymuje się tylko krótki czas, a później znika bez śladu.
Sama szminka utrzymuje się dosyć długo na ustach i należy się wielki plus dla tego produktu za dobrą trwałość. 
Bardzo dobrze kryje już za pierwszym pociągnięciem, kolor jest mocny i intensywny. Nie polecam nakładania na spierzchnięte usta, ponieważ podkreśla suche skórki i wygląda to strasznie nieestetycznie. Dodatkowo wymaga od nas ciągłego spoglądania w lusterko, ponieważ odbija się na zębach, czego bardzo nie lubię, poza tym szybko się rozmazuje, brudzi wszystko czego tylko dotkniemy, na przykład szklanki, jedzenia lub nawet ubrania. 
Kolory tej szminki są naprawdę piękne i aż chciałoby się kupić wszystkie, niestety jak na moją opinię, nie bardzo nadają się do nakładania na co dzień. Odcień który posiadam, czyli Stella jest tak bardzo zauważalny, że jedynie w sztucznym świetle nie kłuje w oczy :) 
I chociaż produkt ten wytrzymuje długie godziny, gdy już nadejdzie jego czas, schodzi okropnie. Roluje się i zbiera w kącikach ust i nie wyglądamy wtedy już tak dobrze. 



Na koniec napisze jeszcze kilka słów o aplikatorze. Pojemniczek wyposażony jest w fajny separator, dzięki któremu unikniemy wyjęcia zbyt dużej ilości pomadki. W samym środku "pędzelka" znajduje się mała dziurka, tak naprawdę to nie wiem co producent miał na myśli umieszczając ją w tym miejscu, ale może to dla posiadaczek pełniejszych ust, które potrzebują troszkę większej ilości lakieru, aby uzyskać upragniony efekt. 
Podsumowując, jest to fajny produkt, choć nie da się ukryć, że ma bardzo dużo minusów.  Jednak efekt polakierowanych ust uzyskamy nim na pewno, także może przyda się na jakieś wieczorne wyjście. Sama nie wiem czy bym go jeszcze kupiła. Choć przyznam szczerze, że zastanawiam się nad odcieniem Eclipse Nude ;) Cóż, zobaczymy :)

Kolor: Stella
Modelka: Paula



 Pojemność: 5,5 ml
Cena: ok. 30 zł

M. 

Ocena: 5/10









INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.