From Category: serum

poniedziałek, 22 sierpnia 2016



Są kosmetyki o których piszą gazety, trąbią tabloidy, a w telewizji reklamuje je znana aktorka z idealnie białymi zębami. Blogerki jedna za drugą dodają pozytywne opinie i tylko podsycają już dawno zasiane pragnienie posiadania produktu, który ponoć czyni cuda. Wiem, że wśród Was są takie, które potrafią wydać fortunę byle tylko coś wyleczyć, zakryć, podnieść czy wyszczuplić.  Kobieta z piękną, nieskazitelną cerą czy lśniącymi, pozbawionymi zniszczeń włosami to tylko wypaczony przez media obraz płci pięknej, który mało się ma do rzeczywistości. Jednak nie zatrzymuje nas to przed dążeniem do perfekcji. Lub chociaż poczucia normalności. Problemy skórne często sprawiają, że porównujemy się z innymi i mamy wrażenie, że tak okropny kompleks dotyczy jedynie nas. Stąd też decydujemy się na rozmaite sposoby wyeliminowania go, nawet jeśli kuracja ma kosztować milion dolarów. Producenci czyhają na zdesperowane i bezradne kobiety oferując im produkty, które mają rozwiązać wszystkie skórne problemy. Tak by w końcu cieszyły się idealnie gładką cerą, niczym ich poprawione przez sprytne dłonie informatyka modelki. Są jednak kosmetyki, które nie potrzebują wartych fortuny kolorowych obrazków wyświetlanych w przerwie ulubionego serialu. Ich działanie to najlepsza wizytówka, którą tłumy będą sobie przekazywać z rąk do rąk. I ja dziś właśnie o takim kosmetyku Wam opowiem.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016



 Słysząc słowo algi morskie, na myśl przychodzi mi piękna rafa koralowa z wymyślnymi kształtami, rozgwiazdami, płaszczkami i zachwycającym dywanem kolorów. Podczas, gdy one z pięknością raczej nie mają za wiele wspólnego (choć mogą się podobać), bo to nic innego jak zielone glony, tak ładnie nazywane plechami lub właśnie algami. Przypisuje im się cudowne, wręcz magiczne działanie. Słyszałam już o odmładzaniu, wyszczuplaniu upiększaniu i leczeniu. Obietnica ta brzmi co najmniej tak jakby tylko one nam do szczęścia były potrzebne, bo przecież spełniają wszystko to o co każda kobieta prosi każdego wieczora klęcząc u stóp łóżka i ze złożonymi rękami i wzrokiem skierowanym w niebo :) Nie wydaje Wam się, że brzmi to trochę jak z reklamy, która niewiele ma wspólnego z prawdą? 




sobota, 23 stycznia 2016




Każda z nas uwielbia być rozpieszczana, choć niestety bardzo często bywa tak, że to my same musimy zadbać o swoje małe przyjemności. Nie zdziwi mnie fakt, że Wy- blogerki kosmetyczne powiecie iż najlepiej w takiej chwili wybrać się do drogerii lub pobuszować online sprawiając sobie jakiś drogi i ekskluzywny kosmetyk, który od dawna znajduje się na Waszej wishliście. Jednak pewnie nie raz miałyście sytuację, w której przeczytałyście mnóstwo pozytywnych recenzji na temat upragnionego produktu, a kiedy już zaczęłyście go używać okazało się, że nie ma nic wspólnego z przeglądanymi wpisami. I o ile kosmetyk kosztował kilkanaście złotych, żal i ból był o wiele mniejszy, o tyle kiedy bublem okazał się produkt warty sporo pieniędzy, miałyście ochotę wyskoczyć przez okno. 

Dziś chciałabym się podzielić z Wami moim spostrzeżeniami na temat ekskluzywnych kosmetyków, a przy okazji dowiecie się czy warto kupić żel marki Rodial z serii Drogon's Blood wart około 365 złotych.



sobota, 19 grudnia 2015



Dbanie o włosy nigdy nie było moim priorytetem (a szkoda). Makijaż czy paznokcie zawsze stawiałam na pierwszym miejscu, a gdy patrzyłam na koleżanki z lśniącymi, zdrowymi włosami, myślałam sobie, że ja i tak nigdy takich nie będę miała i poświęcanie czasu na ich pielęgnację to tylko strata czasu. Na szczęście z czasem zdałam sobie sprawę, że ich kondycja i wygląd tak naprawdę zależą tylko i wyłącznie ode mnie i od produktów, którymi je traktuję. Powiększyłam więc swój asortyment o odżywki, spraye, maski, olejki i zaczęłam się też troszkę dokształcać w tym kierunku. Olejowanie, które kiedyś było dla mnie jakąś abstrakcją, nagle stało się ulubionym zabiegiem, a ja po kilku miesiącach stwierdziłam, że przerodziłam się w prawdziwą włosamaniaczkę :) I trwałam w tym przekonaniu aż do momentu kiedy dowiedziałam się, że inne dziewczyny myją włosy płynem do higieny intymnej, wcierają w nie dziwne specyfiki i dodatkowo nie lubią się z lokówkami i prostownicami. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę jak mało wiem i jak wiele jeszcze przede mną. Jednak każdy od czegoś zaczynał, a ja jestem dumna, że słyszę teraz komplementy na temat moich włosów, a fryzjerka do której regularnie chodzę, w końcu nie musiała podcinać końcówek, bo były w takim dobrym stanie jak nigdy wcześniej. Ich poziom nawilżenia również uległ poprawie i w końcu zaczęły lśnić.
Dziś chciałabym przedstawić Wam produkt marki Gliss Kur, czyli Maskę do włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich. Uwielbiam ich odżywki w sprayu. Miałam już kilka i jak dla mnie to jedne z lepszych. Czasem można znaleźć nawet całkiem niezłe składy, ale oczywiście na ich widok na pewno nie krzykniecie wow. Z resztą wszystkiego dowiecie się w dalszej części.
Zapraszam post!

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.