From Category: w płachcie
czwartek, 28 stycznia 2016
Od kiedy Instagram zawładnął sercami kobiet i mężczyzn na całym świecie, celebryci, blogerki czy różnego rodzaju firmy prześcigają się w dodawaniu jak największej liczby zdjęć i zdobywaniu tysiąca lajków. I nie ma znaczenia co one przedstawiają, bo była już moda na dziubki, kolorowe brwi, brokat na włosach, kubki ze Starbucks, buty, a od niedawna spotkałam się właśnie ze zdjęciami sławnych osobników z maseczkami na twarzy, w pięknym Spa lub po prostu we własnej prywatnej, bardzo drogiej wannie. Jednak rekordy popularności chyba biją te najbardziej przerażające (przynajmniej dla mnie), mowa oczywiście o maseczkach w płachcie, po które moja bujna wyobraźnia nie pozwalała mi sięgnąć. Od zawsze kojarzyły mi się z psychopatą takim jak Hannibal Lecter, który podstępnie zwabia do swojego domu bezbronną kobietę, a później próbuje ją torturować i oszpecić nakładając maski nasączone różnego rodzaju żrącymi substancjami. Jednak gdy w Polsce z ciekawości sięgnęłam po tą od Bielendy, szybko się nią zachwyciłam i byłam pewna, że na tej jednej się nie skończy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)