From Category: w sprayu

środa, 25 listopada 2015

Cześć.

Chyba nie pamiętam czasów od kiedy zaczęłam używać odżywek w sprayu. Od zawsze goszczą w moim domu i nie potrafię wyobrazić sobie by mogło mi ich zabraknąć. Ostatnio jednak pisałam o produktach marki Schauma i po przeczytaniu Waszych komentarzy, które dały mi wiele do myślenia zaczęłam się zastanawiać jaki ma sens używanie tego typu produktów
Wiele z Was pisało, że są one zbędne, bo praktycznie nic nie robią z włosami, a mogą je jeszcze dodatkowo obciążyć. Usiadłam więc, pomyślałam, poczytałam i już dziś wiem, że będę musiała wprowadzić pewne zmiany. Moim głównym powodem używania tego typu produktów był fakt iż tak jest najszybciej i najwygodniej. I nie faszerowałam nimi włosów po to by były piękne, lśniące i puszyste, a jedynym powodem były to, że niemożliwie mi się plączą, a ich rozczesywanie to prawdziwy koszmar. Z lejącymi się łzami i strachem w oczach na widok szczotki, niczym okropnego narzędzia tortur. Głowę myję każdego wieczora przed pójściem spać (wiem, że to niedobrze, jestem zła i okropna, ale nie mam innego wyjścia), a należy pamiętać, że takie produkty działają najlepiej, kiedy skierujemy na nie ciepło suszarki. Dzięki nim włosy lepiej się modelują i łatwiej jest nam nad nimi zapanować. Jaki jest więc sens nakładania takiej odżywki przed pójściem spać? No właśnie nie ma żadnego. Tego typu produkt mogę zabrać na jakiś wyjazd, gdzie nie będę miała czasu na przesiadywanie z maską na włosach. Niestety wstyd się przyznać, ale wychodzi na to, że odżywka w sprayu używana jest przeze mnie tylko i wyłącznie przez moje lenistwo. Jej plusy to szybka aplikacja, łatwe rozczesywanie i większa wydajność. Bo przecież po użyciu maski, moje włosy też będą się świetnie rozczesywać, a dodatkowo odżywię je, nawilżę i ochronię. Od dziś spraye zostawiam do użycia na urlopie lub przed jakimś wyjściem, a moim włosom obiecuję teraz częstsze stosowanie masek i kompresów. Na pewno mi się za to odwdzięczą. 

sobota, 21 listopada 2015

Witam!

Kiedyś co chwila się żaliłam, że szukam szamponu idealnego i mimo iż próbowałam tych tańszych i droższych, żaden nie spełniał moich oczekiwań. Za każdym razem kupowałam, zużywałam i zapominałam. Jednak kiedy moje włosy pierwszy raz spotkały się z produktami marki Klorane, pokochały je, a ja przestałam szukać i skupiłam się tylko na nich. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Jednak od jakiegoś czasu próbuję się dowiedzieć czy informacja, która wszędzie powtarzana jest jak mantra, że należy co jakiś czas zmieniać szampon, bo włosy się przyzwyczają, jest prawdziwa. Opinie są sprzeczne. Jedni piszą, że to prawda, a inni, że zostały nad tym przeprowadzone badania (jak zwykle) i okazuje się, że jest to mit. I teraz wierz kobieto w co chcesz. Ja jestem pewna, że marka Klorane będzie gościć w moim domu jeszcze długi czas, ale moja natura na pewno nie pozwoli mi przejść obojętnie obok innych tego typu produktów. I dziś właśnie przedstawię Wam dowód mojej chwilowej zdrady, czyli duet marki Schauma. Szamponu i odżywki z rokitnikiem, do włosów osłabionych i bez energii. Zapraszam na post!




INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.