From Category: ziaja

czwartek, 1 października 2015

Hej.

Wrzesień minął, nawet nie wiem kiedy i przyniósł ze sobą wiele zmian. Zakończyły się pewne przyjaźnie, odeszło lato, a wraz z nim moje macierzyńskie i w końcu wróciłam do pracy. Troszkę za nią zatęskniłam i ogromnie ucieszyłam się, że gdy mnie nie było zaszło wiele pozytywnych zmian i teraz pracuje się o wiele przyjemniej. Najbardziej jednak szkoda mi pogody, bo jestem ciepłolubna i kiedy tylko robi się chłodniej, nie marzę o niczym innym jak zawinięciu się w ciepły koc z kubkiem gorącej herbaty w ręku. A o wyjściu z domu nawet nie myślę.
Przechodząc jednak do sedna, czyli do tematu zużyć to nie było ich zbyt wiele w tym miesiącu, z resztą jak zawsze, ale dopiero nabieram wprawy, więc może będzie lepiej :) Cieszę się jednak z każdego pustego opakowania, bo górka z kosmetykami do przetestowania tylko rośnie i muszę się jej jak najszybciej pozbyć. Serdecznie zapraszam na post!


piątek, 31 lipca 2015

Cześć.

Po dość długim czasie w końcu zaczęłam testować produkty Ziaji, które przywiozłam z Polski trzy miesiące temu. Na pierwszy ogień poszło mydło, bo akurat skończył mi się zapas żeli. To był mój pierwszy raz z produktem w tej kategorii. Wcześniej testowałam już kosmetyki marki Ziaja, ale były to tylko kremy. Po mydło to sięgnęłam tylko dlatego, że pani w sklepie tak zachwalała i akurat promocja była, więc pomyślałam: dlaczego nie? Jeśli jeszcze nie próbowałyście, a zastanawiałyście się czy warto go nabyć, może najpierw przekonajcie się co ja o nim sądzę ;) Zapraszam na post!



piątek, 19 czerwca 2015

Witam ponownie!

Znowu jestem w Polsce, odpoczywam, cieszę się widokiem rodziców i czekam na dobrą pogodę. A w międzyczasie przygotowałam dla was posta. Pewnie pamiętacie, że ostatnim razem przywiozłam ze sobą trochę kosmetyków marki Ziaja, a dziś chciałabym wam wspomnieć o kremie tonującym. Kupiłam go zachęcona pozytywnymi opiniami i nie mogłam doczekać się testów, a dziś przedstawię wam ich wyniki.



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Hej!

Niestety mój pobyt w Polsce minął bardzo, bardzo szybko. Nawet się nie obejrzałam, a już musiałam wracać. Troszkę się nawet cieszyłam, bo wszędzie fajnie, ale w domu najlepiej. Tylko zaraz, gdzie tak naprawdę jest mój dom? No właśnie, oto dobre pytanie. Chyba jestem typowym przykładem Polaka, któremu się nie dogodzi. Bo przecież jak już wam pisałam w Polsce czuję się nieswojo i obco, poza tym nie mam własnego mieszkania i ciągle jestem u kogoś, a przecież każdy potrzebuję trochę intymności i ciszy. W domu moim i mojego narzeczonego niestety tego znaleźć nie mogę. Pewnie właśnie dlatego tak bardzo tęsknię za mieszkaniem w UK. No i już po jednym dniu odechciało mi się tej Anglii i chciałam wracać :) Zawszę cierpię na "depresję po powrotną" i potrzebuję trochę czasu żeby znowu przyzwyczaić się do życia tutaj. Zapomnieć o tęsknocie i pięknie naszego kraju.  
Wyjeżdżam przynajmniej raz w roku i zawsze jest świetnie. Przeważnie wybieram okres letni, bo nie  ma piękniejszego lata niż to w Polsce. Tym razem jednak wytypowaliśmy kwiecień, ponieważ chcieliśmy ochrzcić naszego kochanego synka w Wielkanoc. Pogoda niestety nie dopisała i było dosyć chłodno, ale tak wspaniałego wyjazdu jeszcze nie miałam! Wiele zmieniło się podczas tych trzech tygodni. Po pierwsze mój chłopak po sześciu latach naszego związku poprosił mnie o rękę! O Matko! Tak! Tak! Tak! Do teraz jestem podekscytowana i szczęśliwa. No w końcu! I do tego zrobił to w miejscu, gdzie na początku naszego związku byliśmy na randce! Ahh... Cudownie! A później pyszna kolacja we włoskiej restauracji. Było wspaniale... Poza tym zrobiłam sobie tatuaż! Tak, ja, ta nieśmiała, szara myszka, która drży na widok igieł. Co prawda jest malutki, ale wiele dla mnie znaczy, ponieważ jest dedykowany mojemu synusiowi. No i na końcu chrzest. Odbył się, było super, choć troszkę tłoczno, ale to pewnie dlatego, że taka data. Cóż, mówi się trudno. Nasz synek w końcu jest członkiem Kościoła i to jest najważniejsze. 
Jak widzicie troszkę się wydarzyło, ale pewnie nie po to tu zaglądacie. Oczywiście muszę wspomnieć o tym, że kupiłam kilka kosmetyków dla siebie i Frania i pewnie jesteście ciekawe co takiego wybrałam. W większości to produkty polecane przez was. Oto one:



To wszystko co kupiłam dla mojego małego Misia. Uwielbiam kosmetyki Hipp, a w Anglii są ciężko dostępne lub bardzo drogie. Nie będę wam opisywać ich z osobna, bo to nie jest blog o macierzyństwie i pielęgnacji niemowlęcia, a zajmuję się tu recenzją kosmetyków dla kobiet. Chciałam tylko je pokazać i wspomnieć jak we wcześniejszym poście, że uwielbiam wasze Rossmanowe cuda, które dedykowane są maluszkom. Szkoda, że tu w Uk tak mało myśli się niemowlakach.

A oto co mamusia kupiła dla siebie:



Na początek Balea. Tak! W końcu ją mam. Kupiłam, gdy byliśmy przejazdem w Niemczech. Jeszcze nie próbowałam, ale wszędzie na blogach widzę te kosmetyki i ciągle czytam zachwyty nad nimi. Musiałam więc je mieć. W sumie wpadłam do tej drogerii tak na spontanie i nie wiedziałam co mam kupić. Wybrałam więc żele pod prysznic i balsamy do ciała. Zobaczymy jak się sprawdzą :)



Następnie Tołpa. To już jest prezent od mojej ukochanej, którą poznałam dzięki blogosferze. Uwielbiam ją i jest naprawdę wspaniałą osobą. Posłuchała trochę mojego pociążowego narzekania na ciało i postanowiła mi pomóc. Oto co dostałam:
- drenujący koncentrat antycellulitowy
-wygładzający balsam antycellulitowy
-modelująca maska antycellulitowa





A następnie:
- odżywcza maska odbudowująca
- odżywczy szampon odbudowujący



Kiedy wstąpiłam do sklepu Organique aż mi się oczy zaświeciły :) Nie wiedziałam co mam wybrać, aż tu nagle patrzę i oczom nie wierzę! Znalazłam peeling, o którym marzę i śnię od dawna. Kiedyś dostałam od kosmetyczki próbkę i od tamtej pory zapragnęłam go mieć. Jest to Eternal Gold Gold Corundum Peeling ( Złoty peeling korundowy). Dodatkowo jeszcze dobrałam sobie mydełko w 99% naturalne.



No i oczywiście Ziaja. Kiedyś tak przeze mnie znienawidzona, teraz dałam jej szansę. Opinie na temat Liści Manuka są różne, postanowiłam więc wypróbować sama. Zaopatrzyłam się w cały zestaw:


Dodatkowo dobrałam jeszcze kremowe mydło z jedwabiem i oliwkową wodę:


I antytrądzikowy krem tonujący:





Następnie szampon Green Pharmacy do włosów normalnych i przetłuszczających się. Czy dobry? Nie wiem nic na jego temat. Zobaczyłam i przypomniałam sobie, że chwalicie tą markę. Postanowiłam więc spróbować. Zobaczymy co z tego będzie ;)


A na koniec Lirene Wybielanie. Tonik i żel myjący.




Miałam gdzieś jeszcze krem do rąk marki Alterra, ale nie wiem gdzie mi się zapodział ;)

I to by było na tyle. Zdjęcia z Polski wstawię na Instagram jeśli jesteście zainteresowani ;)

Pozdrawiam :)




poniedziałek, 3 czerwca 2013

Hej!
Jak już pisałam we wczorajszym poście, nie jestem wielbicielką maseczek i bardzo rzadko sięgam po tego typu produkty. Jednak ostatnio na blogach przeczytałam mnóstwo dobrych opinii i postanowiłam, że powinnam spróbować raz jeszcze, a może akurat znajdę coś w sam raz dla siebie. Dziś dostałam paczuszkę z internetowej drogerii i już niedługo będę zaczynać testowanie.
A oto co nabyłam:



Cztery maseczki wyprodukowane specjalnie dla Superdrug.
Soraya- aksamitne wygładzenie. Kremowy peeling enzymatyczny do każdego typu skóry.
Eveline- Bioglinka zielona, maseczka głęboko oczyszczająca Fast Mat dla cery normalnej, tłuste i mieszanej.
Perfecta- antybakteryjna maseczka oczyszczająca, wyciąg z gruszki + glinka termalna dla cery trądzikowej, tłustej i mieszanej; maseczka wygładzająca na twarz, szyję i dekolt z kwasami AHA+ sok z aloesu dla cery normalnej, mieszanej i tłustej.
Ziaja- maska oczyszczająca dla skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej z glinki szarej.
Delia Dermo System- maseczka z kakaową glinką.
Marion SPA- maseczka z zieloną glinką w kremowej bazie, przeciwtrądzikowa.

DAX Cosmetics- Planet Essence, maseczka głęboko oczyszczająca dla cery tłustej i mieszanej z zieloną glinką.
Boots- maseczka z dzrewa herbacianego.
Garnier- maseczka rozgrzewająca z cynkiem.

Nigdy jeszcze nie miałam żadnego z tych produktów i nie wiem czy którykolwiek jest dobry. Wybierałam głownie coś dla cery tłustej, ponieważ taką właśnie posiadam. A może wy miałyście jakąś z powyższych maseczek? Czekam na wasze odpowiedzi.

M.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Ostatnimi czasy staram się znaleźć jakieś idealne rozwiązanie, aby nawilżyć moje suche i spękane dłonie. Przez pracę, ale i także wielokrotnie przebytą egzemę, moje ręce nie wyglądają atrakcyjnie. Są chropowate, czerwone i zasuszone. Staram się używać przeróżnych kremów do rąk, ale efekt jest dosyć krótkotrwały. Dlatego właśnie zdecydowałam się na zakup maski firmy Ziaja. Nigdy wcześniej nie próbowałam tego typu kosmetyków nakładać na dłonie, więc bardzo byłam ciekawa efektu.
Producent obiecuję zmiękczenie skóry i natłuszczenie naskórka. Kojące działanie i lekkie rozjaśnienie przebarwień, zmiękczenie paznokci oraz wzmocnienie ich i zmniejszenie skłonności do rozdwajania i łamania. Dodatkowo zawiera EKO-certyfikowane lipidy z orzecha kokosowego, witaminę E i B, oraz prowitaminę B5.
Pora więc na moją opinię. Niestety muszę przyznać, że produkt mnie nie zachwycił. Po pierwsze zapach jest dla mnie zbyt intensywny, ponieważ nie należę do wielbicielek kokosowej nuty. Po drugie bardzo ciężko się wchłania. Nie wystarczy 15 minut jak jest napisane na opakowaniu. Efekt też bardzo krótkotrwały. Utrzymuje się może jeden dzień. Raczej nie nazwałabym tego produktu maską, bardziej nadaję się jako krem do rąk.  Aplikacja wymaga nałożenia bardzo grubej warstwy, a co za ty idzie kosmetyk jest mało wydajny.
Produkt pochwaliłabym za ładne i poręczne opakowanie. Jeśli ktoś lubi kokosowy zapach, będzie zachwycony, ponieważ jak dla mnie jest naprawdę intensywny i utrzymuję się jakiś czas. Poza tym plusem też jest niska cena. 
Następnym razem postaram się nanieść maskę na dłonie, a później włożyć na nie rękawiczki, może efekt będzie lepszy ;)








Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glycerin, Octyldodecanol, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Dimethicone, Hydrogenated Coco-Glycerides, Magnesium Sulfate, Panthenol, Tocopheryl Aceate, Retinyl Palmitate, Cera Alba (Beeswax), Hydrogenated Casror Oil, Sodium Benzoate,2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Coumarin, Citric Acid.
Pojemność: 75ml
Cena: ok. 6 zł

M.

Ocena: 3/10

INSTAGRAM

Land of Vanity. Theme by STS.